Matka przemytniczka – cz. 1

Teraz, kiedy z każdej strony prężą się przede mną świeże warzywa, mam ochotę garściami pochłaniać te dobrodziejstwa matki natury.

Ja tak, moje dziecko nie.

Choćbym się dwoiła i troiła, nie zje surowych warzyw na kanapce. A już tym bardziej położonych luzem na talerzu. Dlatego też musiałam stać się matką przemytniczką. Przemycam warzywa na wiele różnych sposobów. Z obiadami jest łatwiej. Można z warzyw zrobić zupę, sos. Wtedy zje. Śniadania to wyższa szkoła jazdy, przemytniczy level hard.

Spodziewajcie się w najbliższym czasie kilku wpisów dla przemytników. Dzisiaj przemyt jajecznicowy.

Jak to tego podejść?

Potrzebujemy:
2 jajka,
pół pomidora,
garść świeżego szpinaku,
szczypiorek,
dymkę od szczypiorku,
pół łyżki masła,
pół ząbku czosnku

Pokrojoną w kostkę dymkę podsmażam na maśle. Dorzucam szpinak. W międzyczasie roztrzepuję jajka, dodaję do nich pokrojonego w kostkę pomidora i przeciśnięty przez praskę czosnek. Kiedy ze szpinaku uleci resztka życia, wlewam na patelnię jajka z pomidorem i czosnkiem. Gdy jajecznica zacznie się ścinać, dorzucam drobno posiekany szczypiorek.

I już.

Nie wiem, czy to magia jajecznicy czy zamiłowanie do czosnku (po mamie), ale maluch wcina.

DSC_5473_DxO

25 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *