Czy warto męczyć się ze starym?

s_0317 by .

Znów się zepsułeś i wiem, co zrobię, zamienię Ciebie na lepszy model. Nie mam do Ciebie cierpliwości, to pewne że już nie będę mieć. Minął termin twojej przydatności, gwarancja nie obejmuje Cię. Nie pozostawiasz mi wyboru. Na lepszy model zmienię Cię. Nie potrzebuję w domu złomu dłużej -nie.  Nie mam do Ciebie zaufania, to pewne że już nie będę mieć. Dosyć mam tego naprawiania, gdy co chwilę się psuje inna część. Jesteś zupełnie do niczego, a na dodatek powiem że pożytku z Ciebie tu żadnego nie ma, nie – śpiewała Kasia Klich.

I tak było z nami.

Byliśmy ze sobą od dziesięciu lat. Było nam razem dobrze. Na początku znajomości nasze kontakty były sporadyczne, nieco nieśmiałe. Długo bawiliśmy się w podchody. Najpierw przez kilka miesięcy spotykaliśmy się w domu moich rodziców. Aż wreszcie zamieszkaliśmy razem. Zachwycałam się nim. Tym, jak bardzo był pomocny. Imponowało mi, z jakim zaangażowaniem podchodzi do powierzonych mu zadań. Praktycznie zawsze był przy mnie. Wspólne mieszkanie, wyjazdy. Myślałam, że tak już będzie zawsze.

Ale coś się zmieniło. Zaczęliśmy się unikać, przestało nam się chcieć, a ja zaczęłam zauważać innych. Teraz wiem, że byłam ślepa przez te ostatnie lata. Mogłabym je spędzić z kimś, kto bardziej by o mnie zadbał, bardziej się starał, potrafił więcej i nie ograniczał się do podstawowych czynności. Nie wiedziałam, co zrobić. Targały mną sprzeczne emocje. Bałam się, co ludzie powiedzą. Inni potrafią żyć w takich związkach, a ja nie? Nie dam rady?

s_0263 by .

Pewnie jest Wam go szkoda. Być może część z Was go polubiła. Naprawdę trudno było mi podjąć tę decyzję, ale teraz wiem, że dobrze zrobiłam. Jestem przekonana, że tak będzie lepiej dla mnie. Dla niego może niekoniecznie. Ale nie mogę przecież wciąż myśleć o innych. W końcu trzeba zacząć dbać też o siebie, o swoje potrzeby, pragnienia, a przede wszystkim o swój święty spokój.

Tak, zrobiłam to.

Wyrzuciłam swoje stare, zwykłe żelazko.

Do domu wprowadziło się żelazko z generatorem pary Philips PerfectCare

s_0075 by .

s_0221 by .

Nowy w domu

To była miłość od pierwszego wejrzenia. Do tej pory prasowałam tylko wtedy, gdy naprawdę musiałam. W związku z tym, że od kilku lat oboje z Grześkiem pracujemy w domu, rzadko kiedy sięgałam po żelazko. Teraz prasowanie pierwszy raz stało się przyjemnością. Naprawdę. Piszę to ja, kobieta nienawidząca wszelkich form sprzątania. Poza tym wcześniej nie widziałam sensu w prasowaniu ubrań. Najczęściej chodzimy w dresach, a w coś bardziej wyjściowego wskakujemy tylko na jakieś bardzo specjalne okazje. Teraz, gdy prasowanie zajmuje mi tak mało czasu, prasuję hurtowo.

Po co?

Dla relaksu i… weny. „Matko, nienormalna – weny szuka w prasowaniu” zapewne wykrzyknęłyście, budząc dopiero co położone spać dzieci. Ale piszę Wam to serio, serio – gdy pozwalasz swojemu mózgowi odpocząć (kładziesz się spać, kąpiesz się albo właśnie wykonujesz tak prostą czynność, jaką jest prasowanie), on zaczyna szukać sobie innego zajęcia, wpada na rozwiązania czy pomysły, o której wcześniej nie pomyślałaś. Na pewno nie jest Wam obce to doświadczenie.

s_0013 by . s_0087 by .

s_0045 by .

Dlaczego akurat żelazko z generatorem pary PerfectCare?

Ponieważ przy nim mogę być:

  • delikatna – nie muszę siłować się prasowaniem, przyciskać żelazko do ubrań. Dzięki silnemu wyrzutowi pary można łatwo rozprasować nawet najbardziej oporne zagniecenia i trudne do wyprasowania tkaniny. Poza tym żelazko jest bardzo lekkie, można prasować jednym palcem. Właściwie to nigdy wcześniej nie miałam w ręce tak lekkiego żelazka.
  • myślami gdzie indziej – prasując żelazkiem PerfectCare nie muszę zastanawiać się, jaką temperaturę dobrać do konkretnej tkaniny. Żelazko samo to wie. Jednym pociągnięciem mogę perfekcyjnie wyprasować spodnie dżinsowe czy jedwabną poszewkę, nie martwiąc się, że coś mi się przypali czy wyświeci.
  • skupiona na dzieciach – gdy w czasie prasowania nagle moje dziecko postanowi sprawdzić, jak daleko doskoczy ze stołu, ja mogę spokojnie zostawić żelazko na prasowanej właśnie tkaninie i pobiec łapać mojego supermana – bez obawy, że coś przypalę.
  • roztrzepana – nie muszę martwić się o to, że zostawiłam włączone żelazko i po wyjściu z domu wracać się kilkukrotnie, sprawdzając, czy aby na pewno wszystko zostało odłączone. PerfectCare niczego nie przypali, a po kilku minutach wyłącza się samoistnie. Funkcja strażaka oraz funkcja eko zapewnia oszczędność energii.
  • wygodna – teraz nie muszę już mocować się z długimi firanami czy zasłonami na niewielkiej desce do prasowania. Dzięki dużemu wyrzutowi pary i niewielkiej wadze żelazka, PerfectCare doskonale prasuje też w pionie. Nawet sukienek czy marynarek nie musicie do prasowania ściągać z wieszaka.

Mogę być po prostu sobą.

 

s_0104 by . s_0112 by . s_0135 by .

Więcej o żelazku PerfectCare znajdziecie tutaj – prasowanie w pionie

A teraz mam dla Was niespodziankę.

Wygraj Żelazko z generatorem pary Philips PerfectCare

Jak już wiecie, prasowanie żelazkiem PerfectCare jest łatwe, wygodne, przyjemne – a co najważniejsze – daje niesamowite efekty. To teraz zamknijcie oczy i dajcie ponieść się  fantazji. Pomyślcie, na co starczyłoby Wam mocy, gdybyście mogły ogarnąć Wasze pranie tym właśnie żelazkiem. A teraz szybko mi tu napiszcie. Autor najlepszej, najbardziej kreatywnej odpowiedzi otrzyma ode mnie żelazko. Tak, tak, naprawdę. Już leży u mnie w domu i czeka na wysyłkę. No to jeszcze raz:

Zamykacie oczy, dajecie ponieść się marzeniom i dokańczacie zdanie:

„Gdybym mogła prasować żelazkiem PerfectCare, miałabym więcej mocy na…”

Odpowiedzi umieszczajcie tutaj pod wpisem. Nigdzie indziej. Możecie komentować przez konto na FB oraz konto disqusowe. Jak Wam wygodniej.

Konkurs trwa do 20 stycznia.

Wyniki zostaną umieszczone na blogu w osobnym wpisie 23 stycznia.

Regulamin konkursu do pobrania tutaj – regulamin

s_0063 by .

s_0178 by .


Zdjęcia wykonała Marta Gogoc

  • pat

    Powiem zupełnie szczerze- Nie znałam Cię z tej strony! Ty i żelazko? Taka szczęśliwa i filuterna przy desce? 😉 hahaha 😀

    Gdybym mogła prasować żelazkiem PerfectCare, miałabym więcej mocy na… integrację małżeńską! Ale by było, gdybym nie musiała sterczeć godzinami nad deską! O Boże borze Bożenko! Oczami wyobraźni widzę jak dzieci idą spać, a mnie prasowanie zajmuje nie dwie godziny, ale jedną. I szur szur, para buch! Prawy nadgarstek w ruch! Lekko i przyjemnie moje osobiste majtkowo- tshirtowe Himalaje, piętrzące się codziennie w prasowalni, nikłyby w oczach. I wtedy do sypialni wchodzę ja (chciałoby się powiedzieć cała na biało ;)) możnaby rzec zrekalsowana i pełna mocy, A MÓJ MĄŻ JESZCZE NIE ŚPI! Czaisz to? On nie czekałby na mnie godzinami, aż zmęczę te prześcieradła z gumką i przyczłapię ledwo żywa. Nie padłby zrezygnowany, bo nowe żelazko skróciłoby wyrok. Hah. Tak to sobie wymyśliłam 😉

  • alezskad

    Miałabym więcej mocy niż niemocy, mogłabym strzelić parą jakby z procy, nie potrzebowałabym Męża pomocy, miałabym wypoczęte oczy, bo nie musiałbym chodzić spać po północy, zdążyłabym wyprasować wszystko do Wielkanocy, myśląc o prasowaniu nie miałabym już w sobie krzty przemocy, czułabym się jak Królowa wożona w karocy, byłabym Władczynią mego prania, domu, posiadaczką żelazkowej wszechmocy!!!
    I raz jeszcze zamykam oczy i widzę to wiem to, że strach przed prasowaniem już mnie nie otoczy, zagniecenia już żadnego oko me nie przeoczy, pot prasowalniczy czoła mego już nie zmoczy.
    Mąż mój jakby na nowo żoną swą się zauroczy, poziom endorfin we krwi mi podskoczy, więcej czasu zyskam do zaplatania Córeczce warkoczy. Żaden z domowników prasowania nigdy nie odroczy, bo Philips Perfect Care to sprzęt przeuroczy. Myśl o tej czynności już nas nie przytłoczy, a szafa moja w perfekcyjną szafę na zawsze się przeistoczy.
    A gdy otwieram teraz rozmarzone oczy wrażenie dziwne mam, że sen ten był jakby proroczy…

  • Ula Żydek

    …miałabym więcej mocy na … spędzanie czasu z mężem, a nie obok niego. Naprawdę właśnie skończyłam prasowanie. Jak zwykle po północy … czas spać. Za dnia dzieciaki szaleją, miliony obowiązków, tony prania, a co za tym idzie rownież prasowania. Zaczynamy żyć obok siebie – totalny brak mocy! Jeśli faktycznie żelazko philips-perfectcare przyspiesza prasowanie to może zamiast 2 wieczorów musiałabym poświecić tylko 1 na ten jakże przykry obowiązek. Drugi wieczór mogłabym spędzić z mężulkiem 💏

  • Karol N

    Co prawda zadanie brzmi „gdybym mogła”, ale zakładam, że jest Pani otwarta na płeć przeciwną i również zaryzykuję komentarz. 🙂

    Gdybym mógł prasować żelazkiem PerfectCare, miałbym więcej mocy aby pomóc mojej żonie! Na razie w ogóle nie wolno mi prasować, ponieważ nasze stare żelazko bez pary tylko głaska, a z parą niczym smok wydycha na jasne ubrania kamień i strugi żółtej wody. Nie pomaga odkamienianie, mycie – nic. Żona jakoś ogarnia tą rosyjską ruletkę i tylko co któraś bluzka jest ubrudzona.
    Zatem gdyby moja żonka nie musiałaby regularnie powtarzać cyklu pranie – prasowanie – pranie wyprasowanego, a do tego ja mógłbym prasować żelazkiem, które jako facet dam radę ogarnąć i nie zniszczyć połowy koszul to ileż ona zyskała by czasu! Nasze życie nabierze barw, bo wreszcie nie będę musiał spędzać samotnych wieczorów z youtubem i może w końcu namówiłbym żonkę aby zrobiła użytek ze swojego gwiazdkowego prezentu – łyżwy zostały schowane na strych daleko za odkurzacz, bo na razie nie ma czasu. 🙁
    Podsumowując – mając takie turbożelazko, ja, typowy mąż nieprasujący po uwolnieniu żoneczki od tyranii żelazka miałbym sporo mniej czasu, gdyż mógłbym go spędzać z Nią. Ależ ja chcę nie mieć czasu!

    PS. Po zrobieniu dobrego uczynku zawsze czuję pełnię mocy jak superhero, więc może nawet wziąłbym na siebie te 14 firanek? Okna 2,20m, ale podnieść rękę i podmuchać żelazkiem to nic przy wspinaczce jaką po godzinach prasowania uprawia przy nich każdorazowo moja mała, kochana żoneczka.

    • Pewnie. Panowie też mili widziani. 🙂

  • Marlena Szewczyk

    Gdybym mogła prasować żelazkiem PerfectCare,
    miałabym więcej mocy na igraszki w nocy…
    A tak padam jak skonana,
    na igraszki mąż ma bana.
    Ale jak tu mieć siły i moc
    Jak prasowało się całą noc.
    Bo stare żelazko ledwo działa
    Nie wiem ile będę je miała.
    Bo którejś pięknej nocy
    Odmówi mi swej mocy.
    Wtedy na igraszki by przyszła pora
    Ale przyjdzie do mnie prasowania zmora…
    I powie ” jak to, taka sterta ciuchów”
    „A tobie zachciewa się wygłupów”..
    I przejdzie na igraszki moc
    Wtedy będę płakać w koc :p

  • Be

    Gdybym mogła prasować żelazkiem PerfectCare miałabym więcej mocy na walkę z ciemną stroną mocy (w postaci bałaganu, sterty prania do prasowania)panoszącą się w mojej domowej galaktyce. Dodatkowo zyskałabym czas na rozwijanie swoich mocy w dziedzinie samorealizacji, macierzyństwa oraz prowadzenia domu. Żelazko PerfectCare byłoby dla mnie tym, czym dla rycerza Jedi miecz świetlny.
    Po pokonaniu ciągle odradzającej się gwiazdy śmierci (stercie ubrań do wyprasowania) miałabym więcej mocy na zgłębianie tajemnej wiedzy na temat macierzyństwa wprost od matczynego odpowiednika mistrza Jody czyli Matki Wariatki. Miałabym więcej mocy i czasu na wdrażanie owej wiedzy w życie – przede wszystkim przeczytanie z synem wszystkich polecanych przez Matkę Wariatkę książek. Dodatkowo zyskałabym dodatkowe moce/siły na chwilę dla siebie – doskonalenie języka niemieckiego, czytanie książki przy kawce czy nauka śpiewu. Jeśli chodzi o to ostatnie, to mając żelazko PrefectCare podczas prasowania mogłabym śpiewać jak Elza z Krainy Lodu: „Mam tę moc, mam tę moc…” – od razu prasowanie szłoby lepiej 🙂

    W załączniku kolaż będący wizualizacją mojego wywodu 🙂 https://uploads.disquscdn.com/images/dec3abcdbbe0d5e87e6fd818d805a284e7042d5d499c361c0d56f3463f9e20a0.jpg

    ps. na zdjęciu z ubraniami stary…;)

  • Joanna Krzyżanowska

    Gdybym miała żelazko Philips PerfectCare miałabym więcej mocy na lepsze dbanie o siebie w trzeciej ciąży.

  • Marta prosianowska

    Gdybym moģła prasować żelazkiem PerfectCare, miałabym więcej mocy na więcej dzieci. Łatwiejsze prasowanie więcej czasu dla dzieci, więcej czasu dla dzieci, więcej dzieci. O borze szumiący bliźniaki nawet.😀

  • Maguda

    Szczerze? Nienawidzę prasować. A teraz czeka mnie prasowanie wyprawki dla Potomka. Pierwszego Potomka. I już mam tę górę w pokoiku. I wizję, że to dopiero początek. A chciałabym mieć więcej mocy, gdy Potomek będzie już na świecie. Chcę mieć więcej mocy na projekty, które planuję, a w których nowe sterty prasowania by mi przeszkadzały. Więc tak – potrzebuję jakiegoś cudu.

  • Magdalena Pawlak

    Na przyjemności z Mężem zawsze mam czas, nawet gdy stosy „prasowania” się piętrzą, przecież mogą poczekac…
    Ale gdybym mogła prasować żelazkiem PerfectCare, miałabym więcej mocy na przyjemności tylko i wyłącznie moje osobiste, czyli czytanie, jazdę konną i przede wszystkim dłuższe spanie 🙂

  • Lolka Mat

    Przy dwójce małych dzieci w domu i jednym ‚trochę’ większym kanapowcu oczywiście mogłabym napisać, że miałabym więcej mocy na sprzątanie, gotowanie, a zwłaszcza prasowanie, może pokusiłabym się nawet o prasowanie wszystkiego, a nie tylko dziecięcych ubranek czy też oszczędzając czas nie sprzątać w końcu po nocy. PerfectCare byłoby niesamowicie ułatwiające życie codzienne. Jednak STOP, z drugiej strony zdecydowanie wolałabym potowarzyszyć mężowi na kanapie. Nawet kosztem nocnego sprzàtania. Każda zyskana chwika dla siebie jest na wagę złota.

    Bez nowego PerfectCare,
    Wszystko zawsze jest nie fair.
    Sterty prania w misce leżą,
    Nasze oczy wciąż nie wierzą.
    Prasujemy godzinami,
    Przy żelazku czas spędzamy.
    Smutne dzieci wciąż czekają,
    Biedne mamy się starają.
    Lecz pojawia się nadzieja,
    Mamy swego czarodzieja.
    Godziny w minuty się zmieniają,
    Aż się dzieci uśmiechają.
    Z nowym żelazkiem PerfectCare,
    Od dzisiaj wszystko bedzie O.K.

  • Izabela

    Gdybym mogła prasować żelazkiem PerfectCare, miałabym więcej mocy na uczenie się i sprzątanie domu, w którym mieszkamy razem z moimi rodzicami. Mam 1,5 rocznego, bardzo absorbującego synka, studiuję filologię angielską i zajmuję się domem, ponieważ rodzice ciężko pracują. Z tym żelażkiem byłoby mi łatwiej i szybciej wypełniać obowiązki domowe, a przy okazji prasowania bym mogła się uczyć 🙂

  • Zosia

    Gdybym miała więcej mocy to chyba bym w końcu zapamiętała aktualny układ porozrzucanych klocków lego na podłodze w pokoju mojej kochanej szarańczy 😉 Prasuję zawsze późnym wieczorem i ubrania do ich szafy zawsze odnoszę w ciemności… Czy muszę dodawać, że klocki kontra moje stopy zawsze są górą? 😉

  • Ewelina

    Miałabym więcej mocy na:
    Paplanie
    Ewaluowanie
    Roszurzanie
    Flambirowanie
    Eglomizowanie
    Całowanie
    Tezauryzowanie

    Ceklowanie
    Aromatyzowanie
    Relaksowanie
    Eksperymentowanie

  • Aneta

    Gdybym mogła prasować żelazkiem PerfectCare, miałabym więcej mocy na… prasowanie. Aktualnie nie prasuję, mąż też nie, dzieci tym bardziej nie (jeszcze, bo mają póki co 2 i 4 lata) 😉 Taka prawda. Żelazko biorę do ręki tylko w bardzo wyjątkowych sytuacjach (np. kiedy chcę wyprasować koszulę na święta). Jak patrzę na tonę ubranek dzieci, moich i męża to mi się odechciewa… Gdyby zatem żelazko się mi trafiło, może jest szansa, że odczarowałoby mi te całe prasowanie. A jak nie to od niewyprasowanych ubrań nikt jeszcze nie zginął. Chyba, że o nie słyszałam o takim przypadku 😉

  • Agnieszka Wyrwicz-Karbownik

    Gdybym miała żelazko Perfect Care to bym miała więcej mocy na zabawę z moim mężem niestety muszę pracować wieczorami mam dość liczna rodzinkę która niezwykle kocham ale czasami wydaje mi się że przynoszą ciuchy od sąsiadów jest ich tyle. Jest nas piątka Ja czyli mama mój P. czyli mój mąż, moja księżniczka M. lat 12 i moje dwa ksieciunie bliźniaki L i A. miesięcy 8. Jeżeli chodzi o prasowanie to niestety mój jeden ksieciunio strasznie protestuje jak mama rozkłada się ze sprzętem (chyba mu się nie podoba moje stare żelazko) i muszę to robić wieczorami zamiast popijać kakao z moim P. No ale cóż mocy przybywaj cudowne żelazko szybkie prasowanie sąsiedzi podrzucajcie swoje ciuszki bo jak będę śmigać na takim sprzęcie to jak bym Pendolino po szynach sunęła. Mąż będzie zadowolony szykuj kakao.

  • Kinga

    Gdybym mogła prasować żelazkiem Perfect Care, miałabym więcej mocy na… spanie. Sprawa ma się tak, że mężczyzna mój drogi zawsze, ale to zawsze rano zaśpi (nic to, że budziki dzwonią co 5 minut, co doprowadza mnie do szewskiej pasji). I zawsze, ale to zawsze zawsze, robi te maślane oczy i mówi: „kochanie, pomożesz mi?” – co oznacza ni mniej ni więcej – „wyprasuj mi proszę koszulę i spodnie bo znowu się spóźnię do pracy”. Nie pomogły prośby ani groźby, że to ostatni raz, że ja mam dzisiaj na później i chcę spać, że wybierz wieczorem koszulę, to wyprasuję i rano nie będzie problemu. NIC NIE POMAGA, trzeba wstać i uprasować, bo się chłopa kocha, a sam to sobie zaraz coś przypali. A weź tu teraz tę jego koszulę odprasuj, żeby się prezentował, a czekaj, aż się stare studenckie żelazko bardziej nagrzeje, żeby spodnie wyprasować… Matko Bosko kochano, to jest naprawdę dramat mych poranków. A takim żelazkiem, to może nawet nie zauważę, że musiałam wstać? Albo sam sobie poradzi? (nadzieja matką głupich, ale każda matka kocha swoje dzieci…).
    Nawet jeśli cud się nie wydarzy, to z takim żelazkiem ogarnęłabym to szybko (bez rozkładania deski do prasowania – nie lubimy się. i mogłabym się, W KOŃCU, wyspać 🙂

  • Magda P

    Gdybym mogła prasować żelazkiem Perfect Care miałabym więcej mocy na realizację moich rozlicznych projektów – robienie świeczek z wosku, produkcja ekośrodków do sprzątania, uczenie moich mopsów sztuczek karcianych, szycie zabawek dla dzieci, oraz najważniejsze – odnalezienie zdjęcia najsmutniejszego pingwina na świecie.

  • Magdalena Kaczmarska

    Gdybym mogła prasować żelazkiem PerfectCare, miałabym więcej mocy na upojne chwile z moim osobistym mężem 😀
    A co mi tam, w końcu taka prawda 😀

  • Tomasz Wątróbski

    Gdybym mógł prasować żelazkiem PerfectCare, miałbym więcej mocy i czasu na SEN. Jako rodzic niespełna dwuletnich, budzących się milion razy w nocy bliźniaczek oraz nienarodzonej jeszcze trzeciej córeczki, cenię każdą minutę dodatkowego snu oraz odpoczynku. W naszym domu prasuję ja i wcale się tego się wstydzę, a nawet jestem dumny, że mogę pomóc żonie. Niestety obawiam się, że niedługo utonę w morzu sukienek, spódniczek, falbanek i tiuli. Czterem kobietom mojego życia chciałabym podarować jak najwięcej mojego czasu, który zyskam prasując nowym żelazkiem PerfectCare.

  • Iwona Surma

    Gdybym mogła prasować żelazkiem PerfectCare mialabym więcej mocy na… prasowanie! Wszystkie inne domowe i matczyne zadania zwykle wykonuje na 101%. Wszystkie oprócz nieszczęsnego prasowania. Na tę czynność nigdy nie mam wystarczająco czasu ani mocy. Może z żelazkiem PerfectCare to się odmieni?:))

  • Katarzyna Mróz

    ….Na seriale:)))))
    Można prasować oglądając, ale ja MUSZĘ widzieć jak prasuje, żeby się czasem kant nie zaginął:)

  • Dorota Pryba

    Gdybym mogła prasowa
    ć żelazkiem Perfect Care miałabym więcej mocy na poświęcenie czasu swoim synom i po trosze też sobie…Mogłabym spędzić więcej czasu z dziećmi, grać w planszówki, które tak kochają, czytać wspólnie z nimi książki o piłce nożnej, która jest ich największą pasją i tak po prostu móc patrzeć na to jak wspaniali mali mężczyźni rosną pod moim okiem, chłopcy, którzy są dla mnie całym światem, którzy uświadamiają, że warto żyć choćby dla tak niewielu chwil spędzanych razem…Chwil wypełnionych dziecięcym i beztroskim śmiechem…

  • Ewś

    Gdybym mogła prasować żelazkiem PerfectCare, miałabym więcej mocy na wiele upojnych nocy!

  • Magdalena

    Jak dla mezczyzny tak rowniez kobiety bardzo istotne sa w zyciu „gadzety”;)
    Maz moj wiele takich zna
    dzieki ktorym i moc ma.!
    A ja ?zwykle garnki ,miotle,mop
    Berlo w”kiblu” to jest to.
    Stara pralka sterty prania!
    I nienawisc PRASOWANIA!
    Gbybym moja droga „matko”
    Mogla posiadac w domu te cacko
    NARESZCIE MIALABYM te SWOJA MOC Do wejscia wieczorem zwyczajnie pod koc!
    Ach tak bardzo juz mi sie to marzy!
    Czy cos tak milego mi sie kiedys zdarzy?
    To wszystko- nie przedluzam by nie wyczerpywac Twej mocy!
    Choc Ty z tym zelazkiem masz juz czas i na swoj kocyk 😉
    Straszny jest ten wierszyk sama sie z niego smieje ale coz! Robie wszystko i wygrac mam nadzieje 😉
    Takich wariatow pewnie czytasz tu nierzadko
    A co myslisz o moich wypocinach pozytywna „matko wariatko.? 😉

    • Piękne wypociny. Bardzo w moim stylu. 😉

  • Justyna

    Gdybym mogła prasować żelazkiem PerfectCare, miałabym więcej mocy na szczery uśmiech, gdy moje dziecko wstaje z naładowanymi bateriami po południowej drzemce, ponieważ dom lśniłby tak jakby zaraz teściowa miała wpaść z białą rękawiczką, a ubrania już od dawna byłyby wyprasowane i poskładane w szafach (szafki też mogłaby otwierać, a co tam!), obiad, oczywiście godny Master Szefa, byłby przygotowany w piekarniku i czekał na mojego lubego, a ja czułabym się świetnie w dresie bez zagnieceń 😀 Dzięki temu uśmiechałabym się słysząc, że najmłodsza wstała, bo już zaczynałoby mi się nudzić…?!?! :D. Na to wszystko miałabym więcej mocy, gdybym nie miała sterty niewyprasowanych rzeczy na głowie.

  • Justyna

    Gdybym mogła prasować żelazkiem PerfectCare, miałabym więcej mocy na szczery uśmiech, gdy moje dziecko wstaje z naładowanymi bateriami po południowej drzemce, ponieważ dom lśniłby tak jakby zaraz teściowa miała wpaść z białą rękawiczką, a ubrania już od dawna byłyby wyprasowane i poskładane w szafach (szafki też mogłaby otwierać, a co tam!), obiad, oczywiście godny Master Szefa, byłby przygotowany w piekarniku i czekał na mojego lubego, a ja czułabym się świetnie w dresie bez zagnieceń 😀 Dzięki temu uśmiechałabym się słysząc, że najmłodsza wstała, bo już zaczynałoby mi się nudzić…?!?! :D. Na to wszystko miałabym więcej mocy, gdybym nie miała sterty niewyprasowanych rzeczy na głowie.

  • Paweł Ch

    Ze starym zupełnie nie warto sie męczyć.
    Trzeba koniecznie zmienić na lepszy model- jak to śpiewała Kasia Klich.

    Ale nie takie pytanie było 😉

    Z takim perfekcyjnym żelazkiem mielibyśmy z żoną więcej czasu na wieczorny relaks z książka w ręku albo na maraton starych, dobrych filmów.
    I stresu rano by mniej było.

    I darcia się o 7: „Paweł, cholera jasna! By to … Spaliłam Młodemu białą koszulę, a oni dziś w przedszkolu Dzień Babci i Dziadka mają, Twoi rodzice przyjadą a ten jak będzie wyglądał? Mała Bździągwa mi się sokiem zakrztusiła, no to poleciałam do niej, telepie ją prawie za nogi, a tam żelazko na koszuli skwierczy. Nowa koszula, mówiłam już!? I jeszcze na takiej promocji upolowana. Nawet mi samej koszuli nie żal, tylko tej ceny. To jakbyś z Vistuli kupił koszulę na pasażu w Tesco. Nosz cholera, no. Taka ładna i Młody w niej jakoś na bardziej ułożonego wyglądał. Kto prasowanie wymyślił?! Weź Ty lepiej telefon i dzwoń do przedszkola, że będziemy dopiero przed samym śniadaniem, teraz znaleźć tę drugą lnianą muszę, wiesz którą, no tę bez kołnierzyka w takie paski niebieskie, będzie cholera wyglądał jak młody Al Pacino na plaży w ‚SantTropeee’. I co rechoczesz żaba? Weź to żelazko odłóż, zanim się jeszcze któreś poparzy. Przestań się śmiać wreszcie, no!”

  • Beata Baziak

    Gdybym mogła prasować żelazkiem PerfectCare, miałabym więcej mocy na stawianie czoła każdemu nowemu dniu . Chłopa wrzuciłam ze swojego życia wiec koszul mu już nie muszę pracować . Ale za to czas zacząć prasować sukienki i garsonki aby z klasą wejść w nowe życie Samotnej Mamy 🙂

  • Krystyna Helt

    Gdybym miała żelazko PerfectCare Philips miałabym więcej mocy na codzienne ćwiczenia i weekendowe wypady za miasto z rodziną, bo nie traciłabym sił, stojąc przy desce, wokół której sterta prania a ja słaniająca się na nogach i po takich prasowaniach nie mam siły już na nic.

  • Justyna J.

    Gdybym mogła prasować żelazkiem PerfectCare… nadal prasowałby mój Mąż. Ale pewnie miałby więcej mocy 🙂

  • hannex38

    Modlitwa o zelazko Philips PerfectCare

    Już za parę chwil Panie spać się
    położę,

    więc Cię o wygranie
    Philips PerfectCare bardzo proszę Boże.

    W momencie kiedy wchodzę do
    łóżka,

    Proszę Cię Panie z całego
    serduszka.

    Byś pomógł mi wygrać w
    konkursach na Matka wariatka
    wielu,

    Mój wielki władco, drogi
    przyjacielu i stwórco żelazek wielu

    Moja miłość do prasowania wielka a traf w nagrody jest
    słaby i mały,

    Mimo, że siedząc Matka
    wariatka o wygranej żelazka marzę przez dzień cały.

    Bo wiesz Panie, że
    Philips PerfectCare
    to sprzęt jest wyśmienity,

    A dla moich domowych
    potrzeb byłby wprost znakomity.

    Parametry
    ma świetne, prasuje wspaniale, pobór prądu ma mały

    Dla
    mojej rodziny byłby doskonały !

    Żelazko Philips PerfectCare
    otworzyłoby przede mną nowe możliwości

    A
    mojej rodzinie dostarczyłoby nieopisanej
    z prasowania radości

    Dlatego też
    prośbę składam Panie na dłonie twoje,

    By te zwycięstwo i Philips
    PerfectCare stały się moje!

    A ja tym
    żelazkiem wyprasuję wszystko, wszystkim i wszędzie

    I niech
    moja rodzina z żelazkiem Philips PerfectCare
    szczęśliwa przez lata będzie !

  • Małgosia TK

    wiecej mocy na pielegnacje mojego ciazowego brzuszka, na ksiazki, ktore zaczelam i nieskonczylam, na ulubione gry planszowe z corka ;),i dzieki tej mocy UWOLNIE KRZESLO od stosu rzeczy,ktore zawsze na nim láduje-z moja adnotacja w glowie’ potem wyprauje bo to plisy, bo to lniane, bo … bo nienawidze prasowac 😛 Krzeselko wroci do stolu 😉 -taka to bedzie MOC i SILA 🙂 p.s. dzieki za blog-jestem od niedawna,ale na FB swietnie sie bawie czytajac:) pozdrawiamy podwojnie

  • Agnieszka Wroczyńska-Gulik

    Gdybym mogła prasować żelazkiem PerfectCare, miałabym więcej mocy na… cudowne, słodkie, leniwe, a jakże utęsknione nic nie robienie!!! Rozmarzyłam się 🙂

  • Małgo Krajewska

    Przeczytałam Twój tekst w tamtym tygodniu i pomyślałam:
    Ja z moim starym też jestem już 10 lat, dokładniej od ślubu kiedy to zjawiło się w domu pięknie opakowane w biały papier (w gołąbeczki…). Czemu miałabym się go pozbyć ? Przecież go i tak praktycznie nie używam !?

    Jednak czytając o tym wytchnieniu, gdy myśli mogą swobodnie pofrunąć (bo ojciec dziatki odgania – bo „tam gorąco”, „poparzycie się” i troszkę też z lęku, że zostanie zagoniony do prasowania swoich koszul ;)) zapragnęłam tej chwili „relaksu”. Zabrałam się za prasowanie. Umęczyłam się okrutnie, moje mięśnie bolą (chyba za mocno dociskałam te zagniecenia – bez efektu zresztą) poparzyłam przedramię, a na koniec żelazko spadło mi na podłogę wgniatając czubek stopy (na szczęście swojej) i dokonało żywota zostawiając na pamiątkę dziurę w panelach. Teraz muszę i tak kupić nowe, ale w sumie się nie spieszy. Zawsze mogę pożyczyć od sąsiadki – to podobno wzmacnia relacje, podobnież jak jajko czy pól szklanki cukru.

    Jednak do rzeczy. W czasie prasowania moje myśli krążyły wobec tego co mam zrobić ze swoim życiem. Jestem w takim momencie, gdzie muszę zdecydować czy ważniejsze jest wykształcenie czy hobby. I co tak naprawdę uszczęśliwia mnie, a nie wszystkich wokoło.

    Internet dał mi podpowiedź już na drugi dzień poprzez zaproszenie do programu śniadaniowego. Moi bliscy myśleli, że opowiadać będę o swoim zawodzie, przecież osiągnęłam tak wiele. A tu zaskoczenie – mówi o hobby. Ale jak to ? A no tak to !

    Pierwszy oraz drugi krok poczynione, tylko co dalej ?

    Myślę, że gdybym mogła prasować żelazkiem PerfectCare, miałabym więcej mocy na obmyślenie planu działania, całej drogi jak z hobby zrobić biznes z którego za kilka miesięcy ja i moja rodzina będziemy żyć.

  • Julita Ska
  • Paulina Nawrocka

    Gdybym mogła prasować żelazkiem PerfectCare miałabym więcej mocy na… przecież to nieistotne jak spożytkuję tą moc gdyż żadna chwila naszego życia nie jest warta aby marnować ja na zajęcia domowe zamiast czerpać z tego co naprawdę istotne- na relację z ludźmi a przecież w obecnych czasach wszystkim tego brakuje. Moja otrzymana moc przenioslaby mnie w czas dzieciństwa gdzie dzień się nie kończył a każda chwila pełna była radości i zabawy i rodziny! A więc mocy przybywaj!

  • Edyta

    Gdybym mogła prasować żelazkiem PerfectCare, miałabym więcej mocy na…

    PIŁOWANIE pazkokci, tak… bo nic innego nie mam do roboty
    EFEKTOWNE kąpiele w ciepłej wodzie pełnej piany(gdy już znajdę czas,woda zimna,piana znikła)
    ROZKOSZNE oglądanie ulubionego serialu (nie pamiętam kiedy to robiłam…)
    FIKUŚNE wykonywanie makijażu …. wyglądam…lepiej nie mówić
    EKSTRAWAGANCKIE wygibasy…w rytm zbierania zabawek po dzieciach
    CUDOWNE odpoczywanie, gdy wszyscy domownicy już śpią
    TOTALNE odmłodzenie, poczułabym napływ energii i chęci do działania
    CZYTANIE już nie ukradkiem w toalecie, bo żelazko by się nie przypaliło w trakcie
    AKTYWNOŚCI , poczułabym zew natury i aż rwałabym się do ćwiczeń
    REAKTYWACJĘ ukrytej kumulacji pozytywnej energii, koniec smutku
    ELIMINACJĘ nudy w jedzeniu, miałabym mocy najlepszego szefa kuchni

    i tak właśnie gdybym mogła prasować żelazkiem PerfectCare , miałabym więcej mocy na HURAGAN jaki panuje w moich czterech ścianach, gdzie dzieci niczym TORNADO dają o sobie znać, a ja? zamiast załamywać się, z MOCĄ superbohatera znalazłabym sposób na aktywną zabawę z nimi, w trakcie której w domu zapanowałby porządek i ład, i tym sposobem wszyscy byliby zadowoleni ! Wiem, ze mnie „matka wariatka” skoro myślę, że właśnie moje marzenia mogłyby się spełnić! Ahhh moje! Pozdrawiam Edyta W 🙂

  • karolina woźniak

    Gdybym mogła prasować żelazkiem PerfectCare, miałabym więcej mocy na…ŻYCIE,które łapałabym pełną piersią, tłumiąc negatywne emocjie i buchając pełną parą,przesuwałabym się gładko międze pracami domowymi, odkamieniała wyłącznie piaskownice córki po taplaniu w błocie, gorąco pozdrawiałabym środkowym palcem starsze panie kręcące głowami na moje gładko przyprasowane różowe włosy, deską jedny jaka bym używała to snowbordowa,a jedyne przy czym bym się spociła-to sauna!

  • Asia Kroolik

    Gdybym… to słowo klucz. Gdybym mogła prasować żelazkiem PerfectCare, miałabym więcej mocy na….
    czytanie bloga i udział w konkursie… A tak od tego wysiłku, bólu kręgoslupa (podobno coś z dyskiem nie tak) wraz z ubytkiem siły i wena ulatuje….

    Przyznaję się: nie lubię prasować. Jest to niemal codzienne zadanie (dzieci = codzienne pranie…), a jak odłożę tę przyjemność na później – to mam kumulację wrażeń i kilka godzin stania przy desce… Najczęściej późnym wieczorem, bo mam małą amatorkę kabli i boję się o jej i swoje zbyt bliskie spotkania z gorącym żelazkiem. Prasuję naszym starym żelazkiem (bez pary, bo coś tam się dwa lata temu popsuło).
    Żadne żelazko samo nie wyprasuje (czekam na robota-służącą jak z the Jetsons), ale dobre żelazko może skrócić moją udrękę. Ba! prasowanie nie będzie już moją udręką… Koniec „zaprasek” zrobionych w nerwach (czy ktoś poza moim mężem i dziećmi wie co to zapraski?), koniec głowienia się jak wyprasować szybko zasłony czy marynarkę. Psikacz (który od 2 lat służy mi do nawilżania ciuchów,bo inaczej nie da się dobrze rozprasować zagnieceń po wysuszeniu) pójdzie w odstawkę- a raczej wróci do swoich funkcji zraszania kwiatów.
    Zaoszczędzony wieczorową porą czas (a czas to pieniądz/ tfu – przyjemność, po co tak długo prasować wieczorami…) i skumulowane pokłady mocy (pisząc te słowa czuję się jak Elza, mająca tę moc ;-))spożytkuję na…czytanie? przytulenie się do męża? dobry sen, żeby od rana móc bawić się w muszkieterów z naszymi królikami? mycie naczyń? To ostatnie niestety samo się nie zrobi…