Gdy niemal miesiąc temu pisałam Wam dlaczego nie warto odwiedzać wrocławskiego Humanitarium polecaliście mi toruński Młyn Wiedzy. Jako że w Toruniu z dzieciakami jeszcze nie byliśmy, postanowiliśmy przyjrzeć się atrakcjom dla dzieci w tym mieście. Po przejrzeniu kilkunastu stron z toruńskimi atrakcjami, byliśmy przekonani, że na pewno nie będziemy musieli się martwić o to, co robić z dziećmi w Toruniu. Zapakowaliśmy całą ferajnę w samochód i w piątek ruszyliśmy w drogę. Gdy dotarliśmy na miejsce, było już po 19:00 (przebić się w piątkowe popołudnie przez Poznań, Gniezno i Inowrocław nie jest łatwo)
Planetarium
Co robić z dziećmi w Toruniu? To pytanie zadaje sobie wielu rodziców odwiedzających to miasto. Większość kojarzy je z piernikami i Kopernikiem. A jak Kopernik to planetarium. Taki był pierwszy cel naszej wycieczki.
W budynku planetarium znajdują się trzy sale – sala z seansami planetarium oraz dwie sale z wystawami – Geodium oraz Orbitarium. Po przejrzeniu repertuaru w internecie, zdecydowaliśmy z Jaśkiem, że pójdziemy na seans „Cudowna podróż” przeznaczony dla dzieci w wieku od 4 do 10 lat. Seans miał zacząć się o 12:00. Na miejscu zjawiliśmy się chwilę po 11:00. Kupiliśmy bilety na seans (nie było problemu z miejscami) oraz na wystawy Orbitarium i Geodium. Orbitarium znajduje się w pomieszczeniu sąsiadującym z głównym holem przy kasie. Jednak gdy chcieliśmy wejść na wystawę, poinformowano nas, że wejścia są przewidziane o określonych godzinach. Postanowiliśmy więc odwiedzić najpierw Geodium. Żeby wejść do sali Geodium, musieliśmy wyjść z budynku (co przy padającym deszczu i dwójce dzieci jest trochę problematyczne). Nie było jednak problemu z tym, żeby wejść do Geodium „z ulicy” (a nie o określonej godzinie), choć teraz widzę na stronie planetarium informację, że do Geodium również wchodzi się w wyznaczonych godzinach. Czas przewidziany na wizytę to 40 minut. Być może przy większym obłożeniu ma to sens. My jednak byliśmy w południe, w sobotę i poza nami była chyba jeszcze tylko jedna rodzina i jedna para. Wszystkie eksponaty wystawy można byłoby więc spokojnie obejrzeć w ciągu 10 minut. Prawdę mówiąc wystawa nie zrobiła na nas wrażenia, więc na odwiedzenie Orbitarium już się nie zdecydowaliśmy. Poczekaliśmy na seans. Seanse odbywają się w sali na bodajże drugim piętrze. Pani na dole poinformowała nas, żeby zabrać ze sobą kurtki, ponieważ po seansie wychodzi się na dwór. Niestety wiele osób o tym nie wiedziało. Wściekli rodzice zatrzymywali się przed drzwiami wyjściowymi i wracali się z dziećmi na górę, aby przejść przez salę planetarium i wrócić schodami do głównego holu, gdzie zostawili kurtki. Sala planetarium prezentuje się całkiem przyjemnie, fotele również są bardzo wygodne. Niestety, seans zawiódł nasze oczekiwania. Całość wyglądała jakby powstała w latach 90-tych. Okropnie toporna grafika i muzyka. Jaśko zawiedziony był tym, że mieliśmy zobaczyć cały układ słoneczny, a „zapomnieli o czterech planetach”. Skoro czterolatkowi to przeszkadzało to co powiedzieliby o tym dziesięciolatkowie interesujący się kosmosem?
bilet ulgowy – 10 zł
bilet normalny – 12 zł
bilet ulgowy – 7 zł
bilet normalny – 9 zł
bilet ulgowy – 7 zł
bilet normalny – 9 zł
Więcej na temat planetarium znajdziecie tutaj – Planetarium Toruń
Młyn Wiedzy
Po wizycie w planetarium wybraliśmy się na obiad. Po zjedzeniu, mimo że mieliśmy wcześniej ustalony plan, nie wiedzieliśmy, co robić z dziećmi w Toruniu. Mieliśmy iść do Żywego Muzeum Piernika, a potem do Centrum Nowoczesności Młyn Wiedzy. Doczytaliśmy jednak, że Młyn Wiedzy działa do godz. 17:00. Zostałoby nam więc za mało czasu na zobaczenie atrakcji Młyna po zwiedzeniu muzeum piernika, a że muzeum można odwiedzać do 18:00, postanowiliśmy zmienić kolejność naszych planów.
Na temat Młynu Wiedzy przygotuję jeszcze osobny wpis, ponieważ naprawdę nas zachwycił. Tutaj tylko kilka zdjęć z aparatu. Potem aparat mi się rozładował i biegałam z telefonem, żeby pokazać Wam jak najwięcej atrakcji. Tutaj tylko tak ogólnikowo. Centrów nauki widzieliśmy już wiele. Pisałam Wam o Koperniku, Experymencie, Nemo czy Humanitarium. Myślałam, że o toruńskim centrum pomarudzę, że to już było, że są ciekawsze, większe, lepsze. Może i są, ale Młyn naprawdę warto odwiedzić. Z niektórych sal musieliśmy zabierać dzieciaki niemal siłą, żebyśmy zdążyli obejrzeć całą wystawę. Więcej o Młynie na dniach.
- dzieci poniżej 2 roku życia – wstęp bezpłatny
- bilet ulgowy – 12 zł
- bilet normalny – 17 zł
- bilet rodzinny (maks. 4 osoby) – 37 zł
Więcej na temat Młyna Wiedzy znajdziecie tutaj – Młyn Wiedzy
Co robić z dziećmi w Toruniu? Koniecznie odwiedzić Żywe Muzeum Piernika
Po zwiedzeniu Młyna, pojechaliśmy do Żywego Muzeum Piernika. Do muzeum wchodzi się o określonych godzinach. Ostatnie wejście możliwe jest o godz. 17:00. Na miejscu byliśmy ok. 16:40. 15 minut przed pełną godziną otwierana jest kasa muzeum. Niestety, na miejscu okazało się, że nie ma już biletów do kupienia. Wszystkie zostały zarezerwowane przez internet. Polecono nam zarezerwować internetowo bilety na kolejny dzień, omijając godziny 13:00 i 16:00 (jeżeli jesteśmy z maluchami). I tak też zrobiliśmy. A sami poszliśmy na sławne toruńskie lody do cukierni Lenkiewicz. Naprawdę polecamy.
W niedzielę rano przeszliśmy się uliczkami starego miasta (pięknie!), kupiliśmy pamiątki (przede wszystkim pierniki) i na 11:00 ruszyliśmy do Żywego Muzeum Piernika. Tym razem było mniej zwiedzających (dużo rodzin z dziećmi). ŻMP nie jest typowym muzeum. Nie chodzi się tu od ściany do ściany, oglądając muzealne eksponaty. To muzeum tworzą przede wszystkim ludzie. Ludzie, którzy genialnie wchodzą w swoje role, animują cały pokaz, wciągając do zabawy wszystkich zwiedzających. Dzięki nim możemy przenieść się w czasie i poznać recepturę na prawdziwe toruńskie pierniki, a potem samodzielnie je zrobić.
Ceny biletów
- dzieci poniżej 3 roku życia – wstęp bezpłatny
- dzieci, uczniowie niepełnosprawni – 1 zł
- dzieci, uczniowie, studenci (do 26 roku życia) – 10 zł
- seniorzy (od 60 lat) – 13 zł
- dorośli – 15 zł
- dorośli niepełnosprawni – 10 zł
Więcej o Żywym Muzeum Piernika tutaj – Żywe Muzeum Piernika
Więcej atrakcji
Nam zabrakło czasu na dalsze zwiedzanie Torunia. Jeżeli czujecie niedosyt po przeczytaniu naszej relacji i chcielibyście wiedzieć co robić z dziećmi w Toruniu, koniecznie zobaczcie, jakie toruńskie atrakcje poleca Lidka z KidsTravel
Hotel
Spaliśmy w hotelu Mercure Toruń Centrum. Hotel może nie ma zbyt wielu atrakcji dla dzieci (poinformowano nas, że pracują nad tym), ale naprawdę czułam, że moje dzieci są tam bezpieczne od samego początku. Od razu na wejściu pani w recepcji poprosiła mnie o dowody tożsamości dzieci. Pracownicy hoteli z grupy AccorHotels (do których należą wszystkie hotele Mercure) przeszkoleni są pod kątem reagowania w sytuacjach, które mogłyby wskazywać na podejrzenie seksualnego wykorzystywania dzieci. Poza tym miałam wrażenie, wyścigi wzdłuż korytarza były dla moich dzieci równie fajną atrakcją jak najbardziej wypasiony hotelowy plac zabaw.
11 komentarzy
gargamel
11 kwietnia 2020 at 21:36W Toruniu trzeba być minimum 3 dni jak chce się w miarę duzo zobaczyć. Wizyta kilkugodzinna tak naprawdę nie ma sensu – chyba że chodzi o szkolna wycieczkę. Co jeszcze polecam? Obserwatorium astronomiczne UMK (bajwiekszy w Europie srodkowo-wschodniej radioteleskop) robi wrażenie na każdym. Muzeum Kopernika i muzeum Podróżników to podstawa. Muzeum Strachu to dla wiekszych dzieci
Mama z miasta
30 maja 2017 at 11:44Pierniki piekliśmy, do planetarium nie zdążyliśmy niestety 🙁 ale odwiedziliśmy fantastyczne miejsce –
Dom Legend Toruńskich. Dla dzieciaków super atrakcja! Polecamy. https://mamazmiasta.wordpress.com/2016/12/04/dom-legend-torunskich/
Zuzanna Szulist
22 marca 2017 at 09:33Jestem z Torunia. ? Co do „Cudownej podróży” masz rację – chodziłam na ten seans w przedszkolu i szkole, na początku lat 90-tych ?
Wiola
22 marca 2017 at 12:39O matko.
Gdybym wiedziała, że tak to wygląda, to byśmy nie poszli. Ale nikt o tym nie pisze. Poza mną. 😉
Wiola
21 marca 2017 at 23:26Juhuhu. 🙂
Daleko macie?
TosiMama
21 marca 2017 at 08:47Byliśmy rok temu spontanicznie i przejazdem na kilka godzin, odczuwamy ogromny niedosyt, więc na pewno pojedziemy jeszcze raz:)
Mag Juk
20 marca 2017 at 21:07O mateczko, czytam zafascynowana, a jednocześnie serce mi się kraje. Kocham Toruń! Mieszkałam tam 10 lat. Hotel stoi koło mojego akademika, moi znajomi pracowali w Muzeum Piernika, z Planetarium jest rzut beretem do Collegium Maius, gdzie był Wydział Filologiczny. Teraz mieszkamy godzinę drogi od Torunia i ciągniemy tam każdą komórką z naszym dwulatkiem, który do 8 miesiąca w brzuszku też był mieszkańcem tego miasta 🙂
P.s. A byliście w super kawiarni stylizowanej na tę z „Przyjaciół” – Central Coffee Perks?
Acha, czy Wasza najmłodsza latorośl też była w planetarium, bo zastanawiam się, czy dwulatek by podołał? W Młynie Wiedzy był, jak miał 9 miesięcy 😉
Wiola
20 marca 2017 at 21:17Młodszy na szczęście zasnął jak był seans. Obawiam się, że by nie wysiedział. 🙂
Ej, nie denerwuj mnie, że jest kawiarnia jak z Przyjaciół. I co zrobiłaś? Teraz znowu będę musiała tłuc się do Torunia. 😉
Mag Juk
20 marca 2017 at 21:30O kurczę, no widzisz?! I jest cudowna! Zerknij, mają fejsa. To mój stały punkt w Toruniu tuż obok Muzeum Piernika!!! Zawsze idziemy po piernik-serce dla małego (jedyny słodycz, na który mu pozwalam, hehe), a potem na kawę.
Beata Chudzik
31 sierpnia 2017 at 14:23A czy Muzeum Piernika dla 2 latka to nie za wcześnie? Warto juz czy poczekać az bedzie starszy?
Wiola
31 sierpnia 2017 at 17:01Myślę, że może się nudzić. Zdecydowanie spodoba mu sie jednak Młyn Wiedzy.