Wyprawka dla dziecka, czyli co kupić przed porodem

wyprawka by .

Wiele osób pytało mnie „a gdzie wyprawka?” i prosiło mnie o takie zestawienie od dawna. Teraz dwie bliskie niedawno doczekały się upragnionych, długo wyczekiwanych bobasów, a trzecia niedługo się rozpakuje. Od początku ciąży zalewały mnie pytaniami. Zrobiłam więc dla nich listę naszych must have.

W czasie ciąży z Jaśkiem sama korzystałam z takich list na blogach. Często takie listy robione są przez mamy, które są właśnie w pierwszej ciąży i kupują wszystko, jak leci. Też tak kupowałam. Wiele rzeczy okazało się zbędnych lub kiepskiej jakości. Zamieniłam je czymś innym, lepszym. W czasie ciąży z Witkiem nie potrzebowałam już żadnych list. Mnóstwo rzeczy miałam przetestowanych, sprawdzonych, wiedziałam, czego potrzebuję. Teraz, gdy maluchy moich bliskich są już na świecie, zbieram podziękowania, bo sprawdzają się przy nich te same rzeczy, które my mieliśmy. Jeżeli chcecie wiedzieć, jak skompletować sprawdzoną wyprawkę z dobrych jakościowo produktów, ten wpis jest dla Was. Przy niektórych produktach podaję Wam nazwy marek. Nie jest to żadna reklama. W wielu przypadkach próbowałam kilku różnych marek tego samego przedmiotu i wybierałam te, które polecam Wam.

PIELĘGNACJA

  • gaziki jałowe – kupcie tego trochę. Noworodkowi przemywałam oczy rano i wieczorem. Maluch dużo śpi i często zbierają mu się w oku zaspałki/śpiochy (zwał, jak zwał). Jeden gazik powinien być wykorzystany do jednego oka. Oko przemywa się solą fizjologiczną. Gazików też można używać do przecierania pleśniawek w buzi. Tak słyszałam. Moje dzieci nie miały.
  • sól fizjologiczna – tego kupcie mnóstwo. Sól fizjologiczna potrzebna Wam będzie do przemywania oczu. Czasami do zakropienia nosa (według laryngologa lepsza niż sól morska w sprayu). Warto kupić od razu duże, zbiorcze opakowanie. Ja kupiłam marki Gilbert. Jest w nim 100 ampułek. Kosztuje jakoś 25 zł. A za kilka ampułek kupionych osobno lub w kolorowych opakowaniach z dzidziusiem zapłacicie kilkanaście zł.
  •  Octenisept do psikania na kikut pępkowy. Można też stosować na ranę po cięciu lub po szyciu (przy porodzie naturalnym).
  • waciki. Zawsze do czegoś się przydadzą. A to do przemycia na szybko buzi niemowlaka, a to do umycia pupy po kupie, z którą nie mogą sobie dać rady chusteczki nawilżane.
  • patyczki kosmetyczne – ale nie te dla niemowląt, służące do czyszczenia uszu. Nie powinno się stosować ich do uszu, bo brud zostaje wepchnięty jeszcze głębiej. Zresztą woskowina jest naturalną ochroną dla ucha i nie ma sensu świrować z czyszczeniem uszu codziennie. Wystarczy je przemyć delikatnie palcem raz na jakiś czas. Patyczki będą Wam potrzebne przy pielęgnacji punktowej. Np. przy pleśniawkach, aftach.
  • Sudocream na odparzenia. Jest bardzo wydajny. Jedna, mała próbka Sudocremu wystarczyła nam na 2 lata! Jeżeli dziecko ma dobrze dobrane pieluchy, które zmieniacie zaraz po zrobionej kupie, to pupa się nie odparzy. Poza tym pupy niczym nie trzeba smarować, zasypywać. Ingerować powinno się dopiero wtedy, gdy pojawi się zaczerwienienie. I wtedy świetnie sprawdza się Sudocrem. Powinna zawierać go każda wyprawka.
  • chusteczki nawilżane – rzecz oczywista. W wyborze Wam nie pomogę, bo składów nie analizowałam, a sprawdzały się każde, jakie mieliśmy.
  • pieluchy do przewijania (bez nich wyprawka to nie wyprawka) – jednorazowe lub wielorazowe. Przy drugim dziecku chciałam podejść ambitnie do tematu i kupić wielorazowe, ale aromat pierwszych kup szybko sprowadził mnie na ziemię. Co do marki jednorazowych, to przetestowałam kilka na Jaśku i tylko Pampers Premium Care go nie odparzały (te zielone Pampersy tak). Witkowej pupy już nie poddawałam testom i od razu kupiliśmy Pampers Premium Care. Ale próbujcie różnych, porównujcie składy, jeśli chcecie.
  • nożyczki do obcinania małych paznokci. Przy Jaśku miałam cążki. Nie były zbyt wygodne. Teraz mamy nożyczki Beaba i dają radę.
  • szczotka do włosów z naturalnego włosia.
  • aspirator do nosa i katarek – Na początku Jasiek miał kupioną gruszkę do nosa. Szybko poleciała do kosza. Potem używaliśmy Fridy. Przerażał mnie katarek (dziecko podłączane pod odkurzacz – wtf?), ale kupiliśmy go niedawno i Fridy używamy już tylko wtedy, gdy trzeba szybko wyciągnąć gluta albo nie chce nam się ciągnąć rury od odkurzacza centralnego.
  • sól morska w sprayu. Jest wygodniejsza w użyciu niż zakraplanie nosa solą fizjologiczną. Laryngolog polecał sól fizjologiczną, pediatra sól morską. Mamy obie, używamy zamiennie.

ZDROWIE:

  • termometr – u nas Microlife sprawdza się od ponad czterech lat
  • inhalator (mamy Philips Respironics Family) – użwamy go dosyć często. Nic złego się z nim nie działo przez ostatnie cztery lata, ale chodzi jak czołg.
  • zawsze warto mieć przy maluchu w apteczce preparaty z paracetamolem i ibuprofenem
  • Espumisan w kropelkach (prędzej czy później się przyda) – w większości przypadków prędzej 😉

KĄPIEL:

  • emolient wlewany do wody – u nas Latopic, o którym już pisałam
  • wanienka – u nas Flexi Bath, którą kochamy miłością wielką. Kąpaliśmy w niej Jaśka, kąpany jest też Witek. Zjeździła z nami kawałek Polski, była nawet w Danii. Miejsca zajmuje tyle co nic.
  • ręcznik bambusowy. Bambusowe ręczniki odkryłam dopiero przy Witku. Jasiek miał bawełniany Effi. Czytałam o nim same ochy i achy na blogach, a bardzo szybko stracił swoją miękkość. Witkowi kupiliśmy dwa. Jeden marki Lodger, a drugi Maylili. Lodger jest z jakiegoś dziwnego tworzywa. A poza tym jest też krótki. Gdy Witek miał 1,5 miesiąca korygowanego, ręcznik wydawał mi się już za mały. Za to ręcznik bambusowy Maylily jest cudowny. Naprawdę wart jest każdych pieniędzy. Nie dość, że jest ogromny, to po wielu praniach ciągle tak samo miękki.

Uwaga!

Do kąpieli nigdy nie stosowaliśmy żadnych żeli, mydeł, myjek, gąbek, szamponów. Nasze dzieci jako niemowlaki nie miały nigdy problemów ze skórą, żadnej ciemieniuchy. Głowę myliśmy raz na jakiś czas tą samą wodą z emolientem, w której kąpało się dziecko.

POKÓJ DZIECIĘCY:

  • komoda na ubranka dziecka (najwygodniej trzymało nam się je w komodzie)
  • łóżeczko drewniane + materac – wiele osób poleca naturalne wypełnienia, a ja polecam sztuczne. W naturalne wsiąka wszystko to, co dziecko zwróci, uleje mu się, obsika.
  • pościel (co najmniej dwa komplety) – najlepiej z bawełny organicznej, a już koniecznie z bawełny 100%. Sprawdzajcie skład, atesty.
  • wypełnienie kołdry – poduszka zupełnie nie jest potrzebna takiemu maluchowi. Nie dość, że krzywi kręgosłup, to jeszcze zwiększa ryzyko śmierci łóżeczkowej.
  • prześcieradła (dwa to minimum) – mamy prześcieradła Effi jeszcze po Jaśku i są świetne gatunkowo. Nic się z nimi nie dzieje po praniu. Mieliśmy też jakieś różne kupione w sklepach z produktami dla niemowląt i były beznadziejne. Warto w tym przypadku zainwestować w Effi.
  • przewijak, nadstawka na łóżeczko, komodę – kupcie, jaki chcecie. Przewijak, to przewijak. Osobiście polecam sztywny. Jasiek miał miękki i trzeba było kłaść pod niego podkłady, bo bałam się, że siki wsiąkną w materac. Witkowi kupiliśmy sztywny od Farg & Form (według mnie jedyny ładny przewijak na polskim rynku). Pokryty jest taką jakby ceratą, którą można zdjąć. Genialnie się go czyści i nie ma strachu, że coś się zniszczy, przecieknie. Choć nie jest tani, to polecam bardzo, bardzo.
  • łóżeczko turystyczne – jeżeli nie siedzicie w domu przez 365 dni w roku, to łóżeczko turystyczne mieć trzeba. Hmm, chyba że śpicie z dzieckiem. Wtedy nie wiem co. Nigdy nie spaliśmy.
  • ochraniacz do łóżeczka – niby nie jest konieczny. Niektórzy uważają, że to siedlisko kurzu i brak dopływu świeżego powietrza. Inni, że lepiej, żeby dziecko nie miało powietrza niż połamane nogi. Decyzja należy do Was.
  • wypełnienie pościelowe( płaska poduszka i kołdra)
  • koce – dobrze mieć co najmniej trzy. Na lato cienki muślinowy lub bambusowy, na jasień coś ciepłego, ale niezbyt grubego i bardzo gruby na zimę. Zimowe koce miałam dla chłopaków od La Millou i doskonale się sprawdzały.
  • rożek – nie jest to rzecz konieczna. Przy Jaśku używaliśmy, bo było to nasze pierwsze dziecko i nie potrafiliśmy go trzymać. Dla Witka kupiłam dwa (te Jaśkowe oddaliśmy, bo mi się nie podobały), a i tak ani razu ich nie użyliśmy. Nie czuliśmy takiej potrzeby, a poza tym zawitał do domu w czasie największych upałów.
  • pieluchy bawełniane, bambusowe, flanelowe – dobrze mieć ok 10. Czasami schodzi kilka w ciągu dnia (a to coś się uleje, a to zmoczy). Nie polecam tetry, bo jest szorstka. Pieluch używałam do podłożenia dziecku pod brodę, żeby nie zmoczyło ubrania, do zarzucenia sobie na ramię podczas odijania, jako podkład do położenia dziecka w różnych miejscach poza domem (np. u lekarza).

KARMIENIE DZIECKA:

Uwaga! Tu wiele zależy od tego, jak chcecie karmić. Dla niektórych mam wyprawka bez butelek, to nie wyprawka. Inne zakładają od razu, że będą karmić piersią i wszystko pójdzie po ich myśli. Jeżeli z góry zakładacie, że nie chcecie karmić piersią, to lepiej pomincie zakup laktatora, woreczków na mleko, wspomagaczy laktacji (herbatki, femaltiker itp.). Jeżeli chcecie karmić piersią, a nie wiecie, czy się uda, to najlepiej zaopatrzyć się w gadżety do karmienia piersią i mlekiem modyfikowanym, bo różnie może być. Chyba że macie możliwość dokupienia od razu na miejscu pewnych rzeczy. Wtedy kupujcie to, co Wam najbardziej odpowiada. Ja napiszę, co sama kupiłam:

  • butelki – mamy różne. Najlepiej sprawdzały się Lovi lub Dr Browns. A najnajlepiej Dr Browns ze smoczkami Lovi.
  • mleko – Jaśko jadł Enfamil Premium Lipil, Witek Hipp Bio Combiotik
  • laktator – przeczytałam miliony opinii na temat laktatorów i wybrałam chyba najlepszy z możliwych – Medela Swing. Przy Jaśku miałam Lovi ręczny i był beznadziejny.
  • woreczki do przechowywania odciągniętego mleka;
  • wkładki laktacyjne – miałam różne. Nie miało dla mnie znaczenia jakie;
  • sterylizator do butelek i smoczków;
  • podgrzewacz do butelek – obojętnie jaki, jakikolwiek. Jego jedyną funkcją jest podgrzewanie. Nie przepłacajcie.
  • pojemnik Beaba na mleko – cudowna rzecz w nocy lub poza domem. Wystarczy odmierzyć wcześniej odpowiednią ilość mleka, a gdy jest potrzebna, szybko wsypać do butelki i nie męczyć się z tym po ciemku czy w trasie.

Dodatki:

  • Smoczki (wybór jest ogromny; polecam Lovi lub smoczki eko Hevea)

UBRANKA:

  • proszek i płyn do prania odzieży dziecięcej – przetestowaliśmy kilka możliwych marek. Nie zauważyłam różnicy między nimi. Obecnie używamy Jelp.
  • czapki (w zależności, kiedy rodzi się dziecko)
  • 2-3 pary skarpetek
  • 2 pary rajstop
  • pajace (najlepsza rzecz do spania; polecam Next – przetestowaliśmy wieeeele, ale Next zawsze wypadał najlepiej. Mój trzylatek nadal ma kupowane piżamy głównie w Next; pajace dla maluchów z Next mają wywijane rękawy, które tworzą rękawiczki-niedrapki)
  • body i spodenki (lub półśpiochy) – najwygodniejszy zestaw na co dzień. Bardzo polecam KappAhl i Lindex. Nie dość, że piękne, to w większości wykonane z bawełny organicznej.
  • kombinezon (jeżeli dziecko rodzi się podczas ciepłej pory roku, przydaje się dresowy kombinezon z kapturem)

WYPRAWKA PODRÓŻNA:

WYPRAWKA DLA MAMY:

  • podkłady poporodowe,
  • octenisept do dezynfekcji rany,
  • staniki do karmienia,
  • koszule do karmienia

 

Uwaga! Nie używałam majtek jednorazowych, siateczkowych itp. W szpitalu kazano ciągle wietrzyć ranę, odradzano takie majtki, ponieważ rana nie oddycha. Jeżeli musiałam trochę pochodzić, zakładałam swoje bawełniane majtki.

GADŻETY WYPRAWKOWE:

Dla niektórych to zbędna część wyprawki. My nie wyobrażamy sobie pierwszego roku życia naszych dzieci bez:

  • niania elektroniczna
  • monitor oddechu
  • kamera nad łóżeczko
  • poduszka Poofi do karmienia dziecka
  • pat

    Ja od siebie dodam jeszcze jedną, moim zdaniem złotą radę: pamiętajmy, że w przeciwieństwie do czasów naszych mam, ciotek, babć my mamy towar w sklepie na wyciągnięcie ręki! Nie przesadzajmy z ilościami i nie kupujmy wszystkiego „na wszelki wypadek”. Moja mama kazała mi kupić co najmniej 5 linomagow, 5 tormentioli, największą możliwą pakę sudocremu. Za radą rodziny kupiliśmy z 5 duzych opakowań pieluchjednej marki, których nigdy nie zużyliśmy, bo już pierwsza sztuka odparzyla skórę az mi się plakac chcialo. Wszystko to potem leżało i się starzało. Teraz apteki są na każdym rogu, a w każdym markecie są mleka mm, butelki, pieluchy do wyboru do koloru. Zawsze można podskoczyć albo kogoś wysłać. Tak się robi naprawdę duże oszczędności.