hocki klocki i rakiety

– Jaśku, zbudujemy rakietę? – zapytałam.

– TAAA – odpowiedziało moje dziecię.

Zawsze denerwowało mnie to, że motywem, który dominuje na rzeczach przeznaczonych dla chłopców jest samochód. Tak, tak, wiem – można znaleźć już teraz mnóstwo rzeczy neutralnych. Jednak te autka są wszechobecne. Chciałam to jakoś przełamać i wszystkim znajomym mówiłam, że jeżeli chcą coś kupić Jaśkowi z motywem, niech to będzie rakieta. Tata Jaśka jest fanem s-f, więc chętnie przystał na mój pomysł. Co będę Was okłamywać – póki mogę Dżonasowi coś narzucić, to narzucam. 😉 Kiedyś i tak pewnie będzie musiał przejść etap autkowy. Zresztą chyba każdy z nas kupuje dzieciom takie rzeczy, jakimi sam chciałby się bawić.

Moje szaleństwo rakietowe doszło do takiego stopnia, że nawet na Jaśka pierwszych urodzinach pojawił się ten motyw. Organizując drugie urodziny pewnie skupię się już na tym, co on lubi. Jakbym miała je robić już teraz, to motywem przewodnim pewnie byłyby ptaki (sic!) – papugi, wróble, kury. Tort z kurą? Dla dziecka wszystko. Na końcu wpisu pokażę Wam piękne zaproszenia i księgę gości, które zamówiłam Jaśkowi na pierwsze urodziny u Kai Tomalik. Od tej pory zamawiamy tam wszelkie kartki, zaproszenia. Zaraziłam też nimi moich znajomych. Wszystko, co tworzy pani Kaja robione jest z ogromnym wyczuciem estetyki. A i ceny są takie, że… – pani Kaju, proszę się nie obrazić – po otrzymaniu zamówienia mamy wrażenie, że ją okradliśmy. Naprawdę, bardzo niskie ceny w stosunku do jakości wykonania.

Jakiś czas temu sama kupiłam Jaśkowi zestaw Kosmos od Hocko. Wtedy był jeszcze za mały, żeby go zainteresowała. Stwierdziaam, że minie jeszcze kilka lat zanim będzie mógł ją samodzielnie złożyć (a bez sensu tak długo czekać) i wykorzystaliśmy niedzielę na wspólną, rodzinną zabawę. Z jednego zestawu Kosmos można zrobić rakietę, stację kosmiczną lub kosmiczny statek. My postawiliśmy na rakietę. Ja z jaśkowym tatą wzięliśmy się za składanie, a Dżonas rozpracowywał kredki i farbki w sztyfcie, które też kupiliśmy jakiś czas temu na stronie Hocko.pl Kredki Stabilo wybrałam ze względu na to, że są grube (ciężko je połamać), łatwo małemu dziecku nimi operować, a poza tym mają w sobie bardzo dużo pigmentu i świetnie kryją. To były Jaśka pierwsze kredkie. Ach, jeszcze jedna ważna kwestia – doskonale zmazują się z podłogi. 🙂 Z kolei farby w sztyfcie są odpowiednikiem zwykłych farb (dają efekt farby plakatowej), ale nie brudzą rąk. Szybko wysychają dając bardzo intensywny kolor. Dlatego do pomalowania rakiety wydały mi się idealne. A nawet jeżeli dziecko trochę jej posmakuje, to spokojnie – są nietoksyczne.

Teraz rakieta stoi. Mój mały konstruktor rakietowy jest bardzo zadowolony. Będzie nam służyła do nowych zabaw, jako kryjówka, jako model do malowania.

Na zdjęciach wszyscy jesteśmy nieuczesani, niewyprasowani, niedzielni. Wybaczcie.

DSC_3848_DxO

DSC_3853_DxODSC_3857_DxODSC_3859_DxODSC_3863_DxODSC_3873_DxODSC_3885_DxODSC_3888_DxODSC_3894_DxO (1)DSC_3899_DxODSC_3902_DxODSC_3905_DxODSC_3907_DxODSC_3912_DxODSC_3916_DxODSC_3917_DxO

DSC_3918_DxO

Dżonas
koszulka – mamatu
spodnie – Zezuzulla

A na koniec obiecane kartki od Kai Tomalik. Zdjęcia są archiwalne. Zamówienie składałam we wrześniu tamtego roku. Teraz pani Kaja robi jeszcze piękniejsze cuda. Zresztą zerknijcie na jej stronę – KARTOWNIA.

DSC_8148DSC_8149DSC_8150DSC_8151DSC_8152DSC_8153DSC_8154DSC_8155DSC_8156DSC_8157DSC_8158DSC_8159DSC_8160

10 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *