Goclever Eye – must have każdego rodzica + KONKURS

DSC_5731 by .

Niania elektroniczna, monitor oddechu i kamerka – to zestaw, bez którego nie wyobrażamy sobie pierwszego roku życia Jaśka. Monitor odłączyliśmy, gdy skończył rok, niania używana jest teraz sporadycznie, ale kamerka ciągle ułatwia nam życie.

Jaśko po wyjściu ze szpitala od razu spał w swoim pokoju. Był dzieckiem, które budziło się od odgłosu zgrzytnięcia kości któregoś z rodziców. Gdyby spał z nami, żadne z naszej trójki raczej by się nie wyspało. A że ja jestem wariatką i musiałam wiedzieć, czy nic mu nie przeszkadza, nie uwiera go, nie rozkopał się albo czy przypadkiem nie zapomniał, jak się oddycha, uzbroiliśmy jego pokój w kilka gadżetów, które dawały nam pełen ogląd na całą sytuację. I gdy tylko usłyszeliśmy jakieś jęknięcie w niani elektronicznej albo pojedynczy pisk monitora oddechu, mogliśmy sprawdzić w aplikacji na smartfonie, czy trzeba wchodzić do jego pokoju, rozbudzając go, czy też sytuacja  jest pod kontrolą.

Nianię elektroniczną i monitor mieliśmy markowe, kamerę kupiliśmy jakąś no name z Chin. Grzesiek sam ją skonfigurował z aplikacją na smartfonie, udostępnił miejsce na serwerze, utworzył adres, pod którym można było monitorować całą sytuację z poziomu komputera/laptopa/tabletu. Dzięki temu dziadkowie też mogli podejrzeć, co się dzieje u wnuka. Gdy „nie-techniczni” znajomi pytali, co muszą zrobić, aby korzystać z takich samych rozwiązań, szybko rezygnowali. Przerastało ich to. Wtedy nie znaliśmy żadnej kamerki, której instalacja i obsługa byłaby prosta do opanowania dla każdego. Od niedawna rynek podbija kamerka Goclever Eye. Mam dla Was aż trzy egzemplarze do wygrania.

Ale po kolei. Najpierw o samej kamerce. Zacznijmy od filmików.

[youtube url=”https://www.youtube.com/watch?v=dFkEEb2nM9A” autoplay=”no” width=”500″] [youtube url=”https://www.youtube.com/watch?v=WH1ww2Yiu2g” autoplay=”no” width=”500″]

Prawda, że wszystko wygląda prosto i przystępnie?

Nie będę zagłębiała się w opisy od strony technicznej. Wskazówki odnośnie instalacji czy konfiguracji znajdziecie w instrukcji obsługi lub np. tutaj – KLIK.

Poza prostą, intuicyjną obsługą kamerki, producenci zadbali o kilka bardzo pomocnych, dodatkowych funkcji. Poza samym nagrywaniem, kamerka może też śmiało zastąpić nianię elektroniczną. Wbudowany mikrofon i głośnik pozwalają nie tylko monitorować dziecko, ale również nasłuchiwać je i mówić do niego. I nie jest to ograniczone w żaden sposób zasięgiem (w przypadku niani zasięg wynosi do kilku metrów). Kamerką można sterować i zarządzać z każdego miejsca na świecie. Wystarczy dostęp do internetu i dedykowanej aplikacji. Urządzenie obraca się zarówno w pionie, jak i poziomie. Dzięki temu możemy monitorować całe pomieszczenie, a nie tylko jego fragment. Goclever Eye wyposażona jest ponadto w filtr podczerwieni i 12 diod IR, dzięki czemu zapewnia widoczność także w nocy.

Jedną z najfajniejszych funkcji kamerki są czujniki ruchu i dźwięku, które w połączeniu z możliwością zdalnego powiadamiania, sprawiają, że mamy pełną kontrolą nad tym, co dzieje się w zasięgu „wzroku” urządzenia, nie wpatrując się bez przerwy w aplikację. Jeżeli kamerka wykryje jakiś ruch lub dźwięk, poinformuje nas o tym. Goclever Eye można obsługiwać z poziomu smartfonu czy tabletu z systemem Android oraz z poziomu komputera z systemem Windows. Wszystko, co w danym momencie „widzi” kamerka, możemy zapisywać w formie zdjęć lub filmików na karcie SD.

DSC_5715 by .

DSC_5717 by .

DSC_5719 by .

DSC_5720 by .

DSC_5723 by .

DSC_5728 by .

DSC_5730 by .

DSC_5731 by .

DSC_5732 by .

DSC_5733 by .

Kamerka daje nie tylko możliwość trzymania pieczy nad bezpieczeństwem dziecka. Dzięki niej nie musimy się martwić, że przegapimy niektóre z takich wyjątkowych momentów jak pierwszy obrót na brzuszek, pierwszy głośny śmiech, pierwsza stopa w paszczy itp. Oczywiście kamerka nie musi być stosowana wyłącznie do podglądania dziecka. Można ją po prostu zostawić w mieszkaniu i obserwować, czy nie dzieje się nic niepokojącego podczas naszej nieobecności.

Kamerkę możecie kupić tutaj – KLIK

Mam dla Was trzy kamerki Goclever Eye o watości 249 zł. Wystarczy, że weźmiecie udział w konkursie pt. „Gdy rodzic nie patrzy”.


Konkurs -Gdy rodzic nie patrzy- by .

Czekam na Wasze historie (opowiadania, zdjęcia, rysunki, komiksy) opowiadające o tym, co zmalowały Wasze maluchy, gdy akurat spuściliście ich z oczu. Umieszczajcie je w komentarzach pod wpisem.

Do wygrania są trzy kamerki o wartości 249 zł.

Konkurs trwa od 19 czerwca do 26 czerwca. Wyniki zostaną ogłoszone na blogu 29 czerwca.

Tagi z wpisu
,

35 komentarzy

  • Moja Córcia w wieku ok. 3 lat zmalowała coś co zmroziło nam krew w żyłach.Dodam, że jest to Dziecko nie sprawiające problemów, przegrzeczne i miłe. Jak z obrazka. Swego czasu była zafascynowana tym, że Tata goli brodę no i któregoś razu, o zgrozo, próbowała go naśladować. z Koszyczka ustawionego na odpowiedniej wysokości (tak się na przynajmniej wydawało) wytargała jednorazówkę i przejechała sobie nią po wardze. Oczywiście delikatnie się zarysowała i uciekła z łazienki. W pierwszej chwili nie wiedzieliśmy, że to zrobiła.Zaniepokoiła nas cisza więc poszliśmy za nią i spytaliśmy co zrobiła. W odpowiedzi z buzi naszego aniołka padło „Przestańcie mnie szpiegować”. Po oględzinach łazienki i dokładnym obejrzeniu Córci już wiedzieliśmy co się stało, a po chwili w końcu sama nam opowiedziała…od tamtej pory przezornie tłumaczymy jej wszystko co robimy, dlaczego robimy i kto może to robić. Tak na wszelki wypadek, żeby np. nie zechciała ogolić sobie głowy…jak Tata 😉
    p.s. słowo „szpiegować” zaczerpnęła z bajki „Marta mówi”. Jak widać bardzo jej się przydało 🙂

  • Moja córeczka ma 2,5 roku,mamy pieska, Jula go uwielbia,a on ją. Odkąd mówi często zwraca się do niego. Ostatnio mówię do pieska ,,Sweety dlaczego rozsypałeś chrupki z miski” oburzona Jula patrzy na mnie ,,Mamo to jest piesek, piesek nie mówi. Sweety tylko rozsypnoł”, bez przerwy go szkoli i traktuje jak przyjaciela. Wchodzę ostatnio do pokoju,może z 2 minuty mnie nie było, ale że strasznie cicho się zrobiło wchodzę…A tam co… Sweety śpi na kocu, a Jula przykryła go swoją ukochaną tetrą, założyła na uszy okulary z zestawu pana doktora, a sama badała go słuchawkami. Pewnie normalny pies, by zaczął się szarpać, ale on sobie spał i chyba było mu wszystko jedno, że właśnie trafił do pani doktor Julki. Pytam jej ,,mysza, a co Ty robisz z Sweetym, mu się chyba to nie podoba”. Co usłyszałam?,,Mamo… ale Sweety nie mówi, on lubi bawić z Julcią.” Niestety z tej sytuacji nie mam zdjęcia, ale ich wspólne leżakowanie w załączeniu.

  • Ta oto moja cudowna, raczkująca córka Iga, korzystając z okazji, że mama poszła podgrzać jej zupkę, bo była wygłodniała, dorwała się do kremu Sudocrem 🙂 W ogóle to był czas w którym ten krem był jej głównym celem przemieszczania się. Nie misie, nie piłeczki, nie kaczuszki, tylko ten krem, którego otwieranie dolnymi jedynkami miała opanowane do perfekcji 🙂 Widząc tą sytuację, opanowałam się, chwyciłam aparat i zrobiłam to boskie zdjęcie. Jak widać zaczęła atakować również aparat albo mnie, kto ją tam wie 🙂 Dodam tam zupełnie na marginesie, że kremu tego nie dało się wyprać i sukienka poszła na śmietnik, ale czego się nie robi dla takiego zdjęcia. Dywan doszorowałam, uff 🙂

  • Nasz synek to mistrz kombinowania. Robi wiele rzeczy jak nie patrzymy. Ale jedna z lepszych to kiedy ostatnio postanowił pomóc mi przy wstawianiu prania…ma 13 miesięcy i chodzi za mna krok w krok ( pewnie wszystkie mamy tp znają). Stara się mnie naśladować w wielu rzeczach. Więc wstaję pewnego dnia i zabieram się za segragowanie prania. Smyk siedzi obok i obserwuje. Zaczynam wrzucać rzeczy do pralki, odwracam się po proszek i płyn do płukania……nastawiłam pranie i czekam aż się wypierze. Mój pomocnik dumnie się do mnie usmiecha, a ja niedomyślna matka nie wiem jak moje dziecię mi „pomogło”…Pranie dobiegło końca otwieram drzwiczki i już wiem, że czeka mnie kolejne pranie…otóż mój „pomocnik” postanowił wyprać papier toaletowy! Niestety papier znikł a jego resztki przyczepiły się do wszystkiego…a smyk stał jak gdyby nigdy nic 😀

  • Każdy rodzic miał chyba mnóstwo takich sytuacji. Moj syn to tajfun, wicher, tornado! Wszyscy wiemy, ze jak jest za cicho to coś sié dzieje. Na zdjęciu miał około 7 miesięcy umiał siedzieć i czołgać się. Tatuś zostawił dziecko na chwilę w pokoju, bo co niby może zrobić. Przecież nigdzie nie pójdzie… 🙂 otóż pięknie pokój potrafi taki maluch posprzątać, w 10 minut, a może nawet i 5! Gdy umiał już chodzić potrafił wspiąć się po szafkach i wszystkie kremy ściągnąć na podłogę. Najgorzej schodzi drogie mamy krem na odparzenia z cynkiem. Pudło 250g starcza na całe dziecko, podłogę i trochę ściany. Najgorzej czyści się ścianę… Z oliwki też 🙂 bezpieczne są balsamy i kremy 😉

  • Jasiek (4 msc.) na problemy z uszkiem dostał nowe krople. Ja zabierając się za „instrukcje obsługi” zaczęłam czytać informacje na opakowaniu, ulotkę zostawiając na później. Dziecko mądrzejsze od matki, chcąc być krok do przodu samo zabrało się za… hmm czytanie. Jak widać ulotkę przeanalizował wszystkimi zmysłami. No cóż , mam nadzieję, że równie dobrze pójdzie mu tłumaczenie mi jak lek teraz podawać. A rzecz którą moje dziecko robi notorycznie „Gdy mama nie patrzy” to widoczne na drugim zdjęciu chowanie się pod wszystkim co ma pod ręką. Nie wiem czy powinnam martwić się dziwnymi zapędami u mojego dziecka, ale z oka na pewno spuścić nie można. 🙂

  • Moj syn miewa rozne szalone pomysly, blisko rok temu, czyli gdy mial jakies poltora roku, a mama byla w pracy i byl pod opieka taty, moj maz zostal w pokoju istny armagedon. Dominik porozwalal po calym swoim pokoju zawartosc zasikanej pieluszki, zzelowane siki byly wszedzie. Taki Obrazaja zostal tato Dominika w jego pokoju https://youtu.be/ITR_Tdtvm2U

  • Co robi Helena kiedy jej nie widze? Najczesciej to co widac na zdjeciu;) zakrada sie do zmywarki i wyciaga z niej wszystko co sie da… Teraz noze myjemy tylko recznie:)

    Poza tym ostatnio wyszla z windy… Ja za nia… Otwieram drzwi do mieszkania, patrze Helki nie ma…wsiadla do windy, nacisnela przycisk i zdarzyla zjechać na parter… Dobrze, ze wiedzialam do ktorych przyciskow dosięga moje 16 miesięczne dziecko #zlamatka #dziadkowieniewiedza

  • Moja Oliwka to mały urwisek…Lubi wchodzić tam gdzie jest ciekawie…Na wakacjach zrobiła sobie krzesełko z …bidetu..A co tam….Zmieściła się idealnie!

  • Gdy w domu zapada cisza wiadomo, że moje dziecię coś
    kombinuje i tak pewnego dnia wpadła na genialny pomysł czemu by nie wsadzić
    sobie do nosa guzika… Tegoż feralnego dnia przyszywałam do bluzeczki córki
    malutkie różowe guziczki serduszka wyszłam tylko po kubek kawy do kuchni.
    Wracam i z zadowoleniem popijam kawkę nucąc coś pod nosem Młoda się bawi o jak
    cudownie cisza i spokój. Zabieram się za szycie, ale zaraz moment brakuje mi
    jednego guzika pytam więc moje dziecię kochanie nie ruszałaś mamusi guziczka ??
    na co moje dziecko z zadowoleniem na ustach mówi tak… (serce zaczęło bić
    szybciej, tysiąc myśli na minutę), Myszko to daj mamusia przyszyje do bluzeczki
    dziecię chwilę milczy i odpowiada nie ma Julcia wsadziła do nosa tam głęboko…
    Boże miałam wtedy zawał może i nawet dwa myślałam, że żartuje że ma go gdzieś
    schowanego. Po szybkim przeszukaniu pokoju okazało się, że guzika faktycznie
    nie ma bez zastanowienia dziecię pod pachę i do szpitala. Na miejscu chwila
    oczekiwania na laryngologa, nerwy, stres wiadomo Młoda zadowolona nie była, ale
    jest udało się znalazł się ufff kamień z serca. Naszym oczom ukazał się śliczny
    malutki różowy guziczek w kształcie serca. Teraz się z tego śmiejemy, ale wtedy
    do śmiechu nam wcale nie było. Takie to właśnie moje dziecię jest pomysłowe gdy
    mama nie patrzy.

  • Obrazek 1., pt.: Codzienność. Babcia – to słowo ukrywające w sobie wyłącznie pozytywne skojarzenia: ciepło, troska, cierpliwość, bezpieczeństwo, bezwarunkowa miłość.

    Obrazek 2., pt.: Wymięka nawet babcia. Ta sama babcia chwyta pierwszy napotkany kij i biegnie co tchu w stronę delikwenta. Nie zdążyła.

    Zarys sytuacji: Mała wioska, czas czerwcowy, tuż przed procesją w dniu świąta Bożego Ciała. Ruch niespotykany: mozolne domywanie okien, pośpieszne zamiatanie chodników, nerwowe prasowanie spodni w kancik, powszechne nawoływanie dzieci do uroczystych kąpieli.

    Bohaterowie: 5-letnia dziewczynka, przejęta do granic możliwości z powodu pierwszego sypania kwiatków. Babcia, cierpliwa i pełna ciepła, uwielbia kwiaty, z lubością i pieczołowitością zajmuje się swoim małym, akurat kwitnącym ogródkiem. Babcia, co nie zdążyła.

    W ogólnym rozgardiaszu przedświątecznym Mała Dziewczynka została pozostawiona sama sobie, mogła więc oddać się rozmyślaniom. Pomiędzy nerwowymi wątpliwościami, czy Mama wyprasowała już jej białą sukienkę o kroju najbardziej z bezowych bez, czuła, że dźwiga na wątłych barkach sukces jutrzejszej procesji. Na próbie wprawdzie ćwiczyły kilkakrotnie skomplikowaną sekwencję: kontakt wzrokowy z partnerką – podejście do kosza z kwiatami – kwiaty do garści (nie za dużo! Ręce z gracją w “dzióbek”!)- trzy kroki do tyłu (oby równo
    dziewczynki!)- kwiatki szast- powrót do szeregu, ale jakoś wciąż nie była
    pewna, że przyswoiła sekwencję dostatecznie. Niezwłocznie postanowiła zrobić
    próbę generalną. Najpierw udała się do babcinego ogródka i pieczołowicie
    opędzlowała każdy kwitnący kwiatek. Następnie wybrała perfekcyjnie wyzamiataną
    część podwórka, która z racji długości idealnie imitowała warunki procesyjne (i
    łączyła się bezpośrednio z główną ulicą wioski). Próbowała i próbowała, powtarzała
    sekwencję niestrudzenie. I wtedy na horyzoncie pojawiła się babcia. Wybiegła
    niespodziewanie zza domu, wymachując kijem w stronę przerażonej dziewczynki,
    krzycząc coś o łodygach, splądrowanym ogródku, zabrudzonym podwórku i kto to
    wszystko teraz. Zdjęcia nikt nie zrobił. Babcia wybaczyła (prawie)od razu.
    Procesja odbyła się bez większych przeszkód (tylko nikt nie podziwiał – jak co
    roku – ogródka babci).

    p.s. Kij był tylko straszakiem. Przemoc fizyczna nie miała miejsca.

    Moje własne roczne dziecko nie zmajstrowało jeszcze nic szczególnie spektakularnego – tfu, tfu!- ale czekamy cierpliwie na rozwój wydarzeń. Jeśli pójdzie w ślady Mamy (małej dziewczynki z opowiadania), to nuda nam nie grozi.

  • A u nas wyglądało to tak, jak na komiksie przeze mnie stworzonym… Brudne dziecię, czysta radość! Pozdrawiamy!!

  • Ja mam 2 dzieci Bartoszek 22 mies. i Zuzia 3,5 mies. W tej sytuacji moja uwaga musi być bardzo podzielna bo inaczej dzieje się oj dzieje ;). Obecnie uczymy Bartoszka robić do nocniczka a idzie nam to bardzo opornie. Dzisiej rano posadziłam go na nocniczku w łaziene poczym pobiegłam do Zuzi bo usłyszałam żr płacze, chwilkę mi przy niej zeszło a w łazience cisza. Wracam do łazienki z nadzieją że pewno Bartoszek siedzi w skupieniu na nocniczku i że wreszcie starania przynoszą efekty i co widzę? Bartoszek cały koszyk świerzo upranych ubranek władował mi do toalety… jejku co jeszcze to moje dziecko wymyśli?

  • gdy w domu z dzieckiem jest cicho, wiedz, że coś się dzieje 😉
    mój Jurek uwielbiał swego czasu rozwijać worki do śmieci z rolki, czy papierowe ręczniki
    ostatnio lubi robić kąpiele dla swoich zwierzaków z farmy, najpierw prosi mnie o picie, potem tą wodę wylewa na farmę i zwierzaki.
    kiedyś też postanowi przeorganizować swoją garderobę, oto efekty jego pracy

  • A MASZ ZA SWOJE!
    Pojechaliśmy z córą w odwiedziny do kuzyna ciut młodszego. Niestety owy dżentelmen nie był nia zainteresowany, odpychał ją, ustawiał sobie jak starszego brata 😛 Lila ze względu na swą uległą naturę cały czas mu się poddawała. Nawet jak byliśmy w piaskownicy i wyciągnął rękę po jedyną łopatkę, Lila mu uległa. Po spacerku wróciliśmy do domu i zostawiliśmy najlepszego przyjaciela prawie każdego dziecka – smoczka na komodzie w zasięgu ręki obu dzieci, choć w miejscu dość niewidocznym. Igorek – kuzyn dostrzegł przyjaciela Lili, a że tego typu smoczki nie są w jego typie to włożył go do ust odwrotnie, oczywiście szybko wyciągnęliśmy smoczka Igorkowi, ale Lila najwyraźniej zapamiętała co się stało. Mamy sobie plotkują jakie to ich dzieci nie zdolne itd. W pewnym momencie zerkamy, a Lila dorwała butelkę z piciem Igora, wlazła do jego łóżeczka i perfidnie na Jego oczach ciągnie jego „piciu”. Igorka najwyraźniej zatkało, bo tylko siedział i patrzył jak Lila delektuje się jego butelka.
    Sytuacja szybko uwieczniona i zakończona 🙂

  • U mnie typowo-32 tydzien ciazy, ja ledwo co chodze, nim nadaze za moja 2 letnia corka na 1 pietro domu, ona juz zdazy wywinac cos ciekawego.Ostatnia przygoda to wysmarowanie czworonoznego przyjaciela-kremem na odparzenia:-) Piesio niw byl.zbytnio zadowolony w odroznieniu do corki ktora byla bardzo rozweselona!Stara kamera juz nie dziala a dzieki Goclever Eye bede mogla uniknac takich sytuacji 😉

  • Przed kąpielą dobrze jest porozrzucać całą posegregowaną do prasowania garderobę i w niej się wylegiwać;) Jedne z ulubionych zajęć łobuziaka:)

  • Zmalować jeszcze niczego nie potrafił, jednak okazywanie emocji już za noworodka szło mu rewelacyjnie ! Tu akurat potraktował matkę wymownym gestem , gdy ta za wszelką cenę starała się uchwycić jego uśmiech 😛 Do dziś prośba o buziaka kończy się w ten sam sposób… Poważna mina , skupienie w oczach pozwalające mieć nadzieję ,że rozważa moją prośbę ,po czym wywala jęzora sięgając nim niemal do brody . No cóż… Zdarzają się przypadki, że nie dostają buziaków matki 🙂

  • Moja córeczka Ania ma 4 miesiące i dopiero zaczyna przewracać się z plecków na brzuszek, niestety nie opanowała jeszcze obracania się z powrotem na plecy. Ania bardzo lubi leżeć na macie edukacyjnej i bawić się wiszącymi zabawkami. Pewnego dnia dźwięk melodyjki z maty przerwał wręcz błagalny płacz córeczki, oto co zastałem na miejscu – Ania leży przy samej ścianie na brzuszku, niestety obie rączki zostały jej pod brzuszkiem i nijak nie mogła ich wyciągnąć 🙂

  • Nie tylko ‚duże’ dzieci mogą nam zrobić niespodziankę. Nasz 1-miesięczny synek pewnego zimowego poranka sprawił nam wiele RADOŚCI! Po porannej porcji mleka ja jeszcze zaspana wzięłam się za przewijanie, a tata poszedł zaparzyć pysznej kawy z ekspresu (podobno była pyszna, gdyż nie było mi dane jej skosztować)! Nim uporałam się z zawartością pieluszki – kawa była gotowa. Odwróciłam się na chwilkę w stronę męża, a w tym czasie fontanna MOCZU wylądowała idealnie w filiżance z kawą! Tak – mój mały smyk nasikał mamie do kawy! Śmiechu było co niemiara.

    Natomiast teraz, gdy już ma 5 miesięcy, spuszczony z oczu lubi ‚pooglądać’ telewizję! ;D

  • Moja córeczka, kiedy nie patrzę… imprezują z koleżanką i sobie „polewają” Boje się co to będzie za naście lat :))

  • Mój Syn ostatnio „polubił” pojemniki próżniowe, a dokładniej mówiąc
    wyrzucanie ich z szuflady i rozrzucanie po całym mieszkaniu. Jakby tego było mało nauczył sie wchodzić do owej szuflady i zrobił sobie z niej „plac zabaw” 🙂 a gdy bawi się w dużym pokoju i jest cisza, tzn,że coś niedobrego się dzieję. Ostatnio wyjadał ziemię z kwiatków,a gdy to mu się znudziło zaczął wchodzić na stolik od telewizora 🙂 jak to już było wspomniane we wcześniejszych komentarzach, cisza to matki alarm,że w domu coś (niekoniecznie dobrego :p) się dzieje ????

  • Moja córka nie rozrabia,ona „pomaga inaczej”. A ja jej w tym pomagam, włączamy się w prace domowe na wiele sposobów. Wiem,każda by chciała mieć takich pomocników:)

  • Zastanawiałam się długo ,która z szalonych przygód mojego syna najbardziej nadawała by się do opowiedzenia ..było ich tak wiele że trudno wybrać..pamiętam historię z kupą jak wiele Nas mam zastałam mojego syna – artystę jak smakował nią ściany łóżeczko i wysztko co go otaczało ,pamiętam rozbita doniczke i cały pokój w ziemi :)pamiętam mój balsam wylany w 3/4 i cała tłusta podłogę 😉 pamiętam jako roczniak nurkował w muszli klozetowwj a w kociej kuwecie bawił się jak piasku 🙂 jak wszedł cały do pralki Ale chyba najbardziej w pamięci utklwiło mi jak na minutę przed wyjściem z domu wysmarował się cały sudokrem łącznie z ubrankiem i włosami ;)) mogłabym tak pisać do jutra bo mam wyjątkowo żywe srebro w domu ..pozdrawiam wszystkie mamy !

  • Ciężko będzie pobić pozostałe historie, ale że w związku z przeprowadzką i ograniczonym czasem dozoru dziecka też mam się czym „pochwalić”. Nagła cisza z pokoju dziecięcego nie oznacza dla mnie błogiej chwili wytchnienia, ale włącza instynkty przetrwania 😉 Historie o tym jak Antoś nawalił kupę trzy centymetry obok nocnika albo nasikał na podłogę a potem wytarł kołdrą i równiutko ułożył ją z powrotem na łóżku, wymazał ubranie i pół ściany kwiatkiem żelowym z kibla (ale mądry do buzi nie brał ;)) nie podnoszą mi już ciśnienia tak jak na początku. Nie ma się czym chwalić i moim zdaniem jest to naganne z mojej strony, ale w czasie pakowania do przeprowadzki, gdy różne rzeczy walały nam się po podłodze odkryliśmy, że w kontakcie tkwi wkręt. Długi metalowy wkręt. Na szczęście pomalowany był jakąś białą powłoką nieprzewodzącą prądu, ale strach pomyśleć co dziecko, i to rozumne 2,5 roczne, może wymyślić z nudów! Zresztą, wpychanie metalowych przedmiotów syn ma po mamusi ( z ciekawości nożyczki w podstawówce!!) i po dziadku ( szpilka do koka, gdy dziadek miał 2 lata). Ja to zupełnie inna historia- czy wspominałam jak w wieku 4 lat zamknęłam się w łazience i OGOLIŁAM maszynką taty? Maszynką żeliwną, z wkładaną żyletką jeszcze. Do tej pory mam bliznę na policzku. Ba! To chyba moje pierwsze wspomnienie, byłam z siebie bardzo dumna 🙁

  • Moja niespełna 2 letnia wtedy córeczka grzecznie spała w łóżeczku, podczas gdy ja czekałam na wizytę księdza odwiedzającego domy w ramach kolendy (dopiero się przeprowadziliśmy więc to była pierwsza taka wizyta). Ksiądz przyszedł, poświęcił, porozmawiał a na koniec zechciał zobaczyć córeczkę. No i… zobaczył… mała siedziała w łóżeczku, uśmiechnięta i rozpakowana z pampersa, a na ścianie nad łóżeczkiem widniały piękne malunki wykonane z wonnej zawartości pieluszki. Ksiądz był mocno zaskoczony i z uśmiechem powiedział tylko: „rozumiem, że te ślady na ścianie to nie wilgoć :)”, no cóż zapach mówił sam za siebie. Dziś córeczka ma już 5 lat i nadal dostarcza nam niemałych atrakcji.Zdjęcie przy poście mogło by nosić tytuł „Cisza – oznacza kłopoty” (Gośka to ta w środku) Trzy tygodnie temu ponownie zostałam mamą maleńkiego Jasia i aż się boję pomyśleć czego go siostra nauczy.

  • Ja sama dopiero spodziewam się pierwszego dziecka ale opowiem Wam o mojej bratanicy, która jest w tej chwili 3 letnią ” chłopczycą”, w związku z tym uwielbia towarzyszyć swojemu tacie przy pracach w ogrodzie oraz przy majsterkowaniu przy aucie. Ostatnio, ku zdumieniu mojego brata podczas jego chwilowej nieuwagi, mała Lenka upatrzyła gdzieś młotek i w mgnieniu oka pięknie powybijała nim reflektory w aucie z zadowoleniem krzycząc ” Tata, patrz jakie tiituu zrobiłam!” 😀

  • Moja 1,5 roczna córka Ala składa zdania po swojemu, a jej skojarzenia są czasem bardzo oryginalne:) Np. widząc rozebrane lub częściowo rozebrane dziecko czy też dorosłego krzyczy myju myju:). W jej główce zaraz rodzi się myśl o kąpieli:) Tak też było tym razem:) Posłuchajcie…
    Cały salon Top Secret śmiej się…A ja oglądając fatałaszki zastanawiam się z czego? Ja też się chce pośmiać…poczekajcie! tylko znajdę moją córkę…ale gdzie Ona jest? Była obok mnie…Szukając przeszłam obok przymierzalni i kątem oka dojrzałam coś kolorowego na podłodze:) Oczywiście to moja 1,5 roczna córka Ala:) A co robiła? Na korytarzyku przymierzalni leżała sobie plackiem na podłodze i zaglądając pod zasłonę jednego z boksu krzyczała ” myju myju myju” 🙂
    Kobieta którą podglądała wyszła z przymierzalni z rozmazanym tuszem na twarzy- biedna popłakała się ze śmiechu…no ale nie tylko Ona:)

  • Znasz to uczucie kiedy idziesz z
    dzieckiem za rękę a każdy przechodzic wpatruje się w was jakby zobaczył
    kosmitów.A starsze panie kręcą głowami na wasz widok i żegnają się szybko
    przebierając nóżkami,aby moherowe bereciki podskakują .Nie….o to koniecznie
    musisz poznać,ciekawe doświadczenie. A zafundowała mi je moja córka,która
    postanowił się przygotować do nadchodzącego lata.

    Był to piękny majowy
    wieczór,bardzo ciepły,jeden z nielicznych w tym roku. Wykąpałam córcię
    doszczętnie,wyszorowałam od stóp do głów zaniosłam do łózeczka.Poszłam sobie
    spokojnie gotować mleczko i jeść kolację, kiedy słysze jakieś szmer…wyglądam…nic
    nie widać gotuję dalej.Ziewam głośno drapiąc się po głowie i znowu coś słyszę
    idę do córci a jej nie ma. A moja wiercipiętka już siedzi w łazience,otworzyła
    sobie sama szafkę,wyciągnęła kosmetyki i wybrała najgorszy z możliwych….SAMOOPALACZ.
    Jak tylko zobaczyłam buzię, ręce, nóżki ,nawet brzuch wysmarowany w białej mazi zaraz zaczęłam zmywać,ale minęło już za dużo czasu. Nibyt 10 minut a jednak za długo,Jej skóra przybrała miejscami kolor marchewki a miejscami suchego liścia. Fałdki ,rozmazań ce i
    brązowe ślady opanowały moją blondyneczkę. Jak ona mogła wyglądać…śmieac mi się
    chciało i płakac jednocześnie. I tak przez 1,5 tygodnia…..

    • Co robi Helena kiedy jej nie widze? Najczesciej to co widac na zdjeciu;) zakrada sie do zmywarki i wyciaga z niej wszystko co sie da… Teraz noze myjemy tylko recznie:)

      Poza tym ostatnio wyszla z windy… Ja za nia… Otwieram drzwi do mieszkania, patrze Helki nie ma…wsiadla do windy, nacisnela przycisk i zdarzyla zjechać na parter… Dobrze, ze wiedzialam do ktorych przyciskow dosięga moje 16 miesięczne dziecko #zlamatka #dziadkowieniewiedza

  • Moje roczne dziecię jest nieustającym testerem wszystkich smaków, najchętniej tych zdobytych własnołapnie 🙂 O udaremnionych próbach wcinania kocich chrupek i innych smakołyków z misek (przecież to miski, a z misek się je 😀 ) nawet nie wspominam 🙂 Ogólnie jak nagle robi się cicho to ja już pędzę w panice patrzeć co tam znowu sobie upolowała… Kurcze! tak sobie teraz pomyślałam, że może ona patrzy na te nasze koty i się od nich uczy!?!?!? Co w trafffce to w pysku 😉
    W każdym razie, „najgorsze” co (dotąd) zrobiła… Siedzimy sobie na trawce w ogrodzie, taki o leśnym charakterze pełno igieł, szyszek, runa leśnego, słoneczko przygrzewa, przymknęłam oczy, błogostan… O dziecko się nie martwię, bo słyszę jak obok ugniata kota i gada coś tam do niego po swojemu. Nagle cisza… a we mnie jak piorun strzelił obracam dziecię do siebie a tam wielkie zdziwione oczy i gęba pełna mchu 😀

  • Pewnego dnia podczas zabawy z synkiem musiałam wyjść do toalety. Zostawiłam brzdąca w pokoju i otwarte drzwi żeby słyszeć co się dzieje. Kubuś siedział grzecznie na łóżku i oglądał bajkę. Co ujrzałam po powrocie? Mojego kochanego Urwisa, który wszedł wcześniej na łóżko, podszedł do komody, zdjął sobie szklaną przezroczystą doniczkę i położył na podłodze. A żeby tego było mało to doniczka była wyjęta ze szklanej osłonki a wszystkie kamyczki pełniące funkcje ozdobną zostały porozrzucane na pół pokoju 😀 Były na łóżku, pod dywanem, na panelach. A mój Smerf swoimi małymi rączkami z wielką energią rozwalał je jeszcze bardziej. Nie pozostało mi nic innego jak wszystkie kamyczki pozbierać. Kubuś oczywiście bardzo mi pomagał 🙂

  • Co prawda moja historia się chyba nie do końca kwalifikuje, bo to nie moje maluchy, a ja zmalowałam (za czasów bycia uroczym brzdącem). Wybieraliśmy się na „moje” pierwsze wesele. Miałam bodajże 4 lata. Wiesz jak to jest, kiedy wychodzisz gdzieś z dzieckiem.. Lepiej zostawić odświętne ubranie się na ostatnią chwilę, bo jeżeli przebierzesz się wcześniej, to dziecku (mojej młodszej siostrze) jeszcze milion razy się na odświętny strój uleje. 😉 No więc starszą Ninkę można zostawić w pokoju, żeby sobie malowała (już ubrana do wyjścia), a Mama kilka minut przed wyjściem robi makijaż. Nina podpatruje Mamę z podziwem, jak ta delikatnie muska powieki cieniami, a usta krwistą szminką. Nina zazdrości. Biegnie do pokoju, wyciąga farbki i zaczyna mazać nimi po twarzy. Całej twarzy. Domyj tu dziecko z taksówką pod blokiem i ryczącym maluchem pod pachą i to w garniturze/najlepszej sukience. 😉

  • Moje „Niezłe Ziółko” mam tu na myśli oczywiście moją dwuletnią córkę, (czyt.pełną pomysłów słodką dziewczynkę Martynkę), która ma milion pomysłów na sekundę, zostawiłam dosłownie na chwilkę, by nastawić pralkę. Jednak nie zdążyłam jej na stawić, coś mnie tknęło, żeby wrócić. Moje przeczucia były słuszne, gdy weszłam do pokoju córki, był pełen artyzm i świetna zabawa. Ściana była pomalowana kredkami, a żeby było ładniej,córka zaczęła malować też po szafie. Nie wiem skąd jej wpadł do głowy ten pomysł,ale żeby było śmieszniej jedną ręką malowała,a drugą ręką wycierała pieluchą tetrową. Zabawa była świetna i nawet „kreatywna” jednak dla mnie już mniej, długo zajęło mi,aby wszystko wróciło do normy. Teraz jest co wspominać i jest z czego się pośmiać 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *