Orchideeen Hoeve – świetne miejsce dla całej rodziny, o którym nie wiedzą nawet Holendrzy

_DSC2971_1 by .

Wiem, że czekacie na kolejne wpisy z cyklu „atrakcje w Holandii”. No to proszę bardzo.

Pierwszy dzień naszego rodzinnego zwiedzania Holandii rozpoczęliśmy wyjazdem do największego w Europie delfinarium. Wiedzieliśmy, że skoro nastawiamy się głównie na atrakcje dla dzieci, to będą to raczej wakacje, w czasie których nie możemy myśleć o wypoczynku. Miało być intensywnie i tak było od pierwszego dnia. Delfinarium dosyć konkretnie nas wymęczyło. Raczej nie nadmiarem atrakcji, a tłumami. Opiszę Wam to miejsce w innym wpisie. Po co zaczęłam więc pisać o delfinarium? Po to, żeby nawiązać do tego, że tego dnia już w południe byliśmy dosyć zmęczeni. Z delfinarium zwinęliśmy się ok. 14:00. Było więc jeszcze sporo czasu do wieczora. Postanowiliśmy więc, że zaliczymy po drodze tego dnia jeszcze jedną atrakcję. Stanęło na Orchideeen Hoeve, które mieliśmy praktycznie na naszej trasie powrotnej do domu, który wynajmowaliśmy.

Po wjeździe do Luttelgest, w którym znajduje się Orchideeen Hoeve, a które słynie z upraw orchidei, zobaczyliśmy sporą halę, z widniejącym na niej napisem „orchideeen cośtampoholendersku”, więc stwierdziliśmy, że to to. W środku okazało się, że to jakieś szklarnie z roślinami ogrodowymi i rybkami. Właściwie to będąc w środku byliśmy przekonani, że to to Orchideeen Hoeve, do którego mieliśmy jechać. Wyglądało to tak:

_DSC2933_1 by . _DSC2934_1 by . _DSC2935_1 by . _DSC2936_1 by .

Żeby nie dawać po sobie poznać, że nam się nie podoba, zapytaliśmy panią przy wejściu, czy tu można dostać cebulki tulipanów, udając, że tylko po to tu wpadliśmy. Cebulek nie było, więc zwinęliśmy się do samochodu. Dopiero wtedy mój szanowny małżonek, kierowca i pilot w jednym, zauważył, że do miejsca docelowego mamy jeszcze ok 200 metrów. No to ruszyliśmy.

Tym razem na budynku widniał napis Orchideeen Hoeve. Budynek wyglądał lepiej. Ale parking wyglądał tak:

_DSC3075_1 by .

Tak, ten hyundai to nasz. Pozostałe samochody pewnie pracowników. Nie spodziewaliśmy się więc fajerwerków. Gdy podeszliśmy do kasy, też była pusta. Myśleliśmy, że jest już nieczynne. Po chwili pojawiła się jednak pani, która sprzedała nam bilety (nie dało się ich kupić wcześniej przez internet). Bilety są płatne dla dzieci od 4 roku życia, więc dzieciaki weszły za darmo. My płaciliśmy 10,5 Euro za jeden bilet. Przed wejściem wydawało nam się, że 21 Euro za całą imprezę to dosyć drogo, ale gdy wyszliśmy zmieniliśmy zdanie. Było cudownie. I naprawdę odpoczęliśmy po tym delifnarium. Poza nami na miejscu nie było żadnego zwiedzającego. Nie mam pojęcia dlaczego. Tak się zastanawiałam do czego porównać to miejsce. To taka jakby duża palmiarnia  sto razy lepsza od tych, które kojarzę z Polski. Całość mieści się na 25 000 m2. Jest co oglądać. Znajduje się tam m.in. ogród tropikalny, malezyjski, tajwański, dolina motyli czy papug, które nie boją się ludzi. Bardziej my baliśmy się ich. 😉 W każdym pomieszczeniu utrzymywania jest odpowiednia temperatura dla rozwoju flory i fauny znajdującej się w środku. W dolinie motyli jest bardzo gorąco, co zauważycie pewnie po włosach Jaśka i nieco zaparowanym obiektywie. Motyle są wszędzie. Trzeba uważać, żeby ich nie rozdeptać albo nie rozjechać wózkiem. W Orchideeen Hoeve można też zobaczyć takie zwierzęta jak żółwie,które można dokarmiać, ryby czy jaszczurki. Całość została tak zaprojektowana, że nie czuje się tego, że znajduje się w budynku. Naprawdę można poczuć się jak w dżungli. Palmy, gęsta, zielona roślinność, małe wodospady i potoki, kamienne ścieżki, liczne zakamarki, (po których Jasiek biegał mega szczęśliwy), wzniesienia, mostki. A na samym końcu świetny plac zabaw. No i te pustki! Żadnego człowieka. Mega dziwne. A obiekt się rozbudowuje. Myślę, że jak będziemy kiedyś w Holandii, to z chęcią podskoczymy tam zobaczyć, co zostało dobudowane. To też genialne miejsce na niepogodę. Wszystko jest zadaszone, a tam śmiało można siedzieć i kilka godzin.

Informacje praktyczne

Obiekt czynny jest od poniedziałku do soboty od 9:00 do 18:00. W niedziele w i święta od 10:00 do 18:00

Dzieciaki w wieku 0-3 wchodzą za darmo

Dzieci od 4 roku życia płacą 5,5 Euro

Dorośli płacą 10,5 Euro

Osoby po 65 roku życia 9,5 Euro

Można też kupić bilety grupowe. Więcej informacji na ten temat znajdziecie na stronie Orchideeen Hoeve tutaj – KLIK

Na miejscu jest restauracja i sklepy, w których można kupić przede wszystkim piękne orchidee.

My byliśmy w środę ok. godzin 16:00. Być może o tej porze Holendrzy nie pojawiają się w takich miejscach. Nie wiem. Ale bardzo polecam, jeżeli chcecie odpocząć.

Parking pod budynkiem jest bezpłatny (co też jest rzeczą dosyć niespotykaną w Holandii).

_DSC2945_1 by . _DSC2947_1 by . _DSC2951_1 by . _DSC2954_1 by . _DSC2955_1 by . _DSC2956_1 by . _DSC2962_1 by . _DSC2963_1 by . _DSC2964_1 by . _DSC2968_1 by . _DSC2970_1 by . _DSC2971_1 by . _DSC2975_1 by . _DSC2976_1 by . _DSC2982_1 by . _DSC2984_1 by . _DSC2985_1 by . _DSC2987_1 by . _DSC2991_1 by . _DSC2997_1 by . _DSC2999_1 by . _DSC3000_1 by . _DSC3004_1 by . _DSC3012_1 by . _DSC3020_1 by . _DSC3023_1 by . _DSC3030_1 by .

_DSC3036_1 by . _DSC3042_1 by . _DSC3044_1 by . _DSC3045_1 by . _DSC3048_1 by . _DSC3050_1 by . _DSC3051_1 by . _DSC3052_1 by . _DSC3053_1 by . _DSC3054_1 by . _DSC3057_1 by . _DSC3059_1 by . _DSC3061_1 by . _DSC3064_1 by . _DSC3065_1 by . _DSC3068_1 by . _DSC3069_1 by . _DSC3071_1 by .

I krótki filmik nagrany telefonem. Obiecuję nauczyć się nagrywać w poziomie. 🙂

  • Te ananasy były szokiem dla nas wszystkich. Myśleliśmy, że ananasy rosną na jakiejś palmie czy jakimś dużym krzaku. A tu taki psikus. 😉

  • Ale fajne miejsce. Zdecydowanie lepsze niż palmiarnia w bliskiej nam okolicy. Tu można spędzić sporo czasu a jak dzieciaki się znudzą jest i plac zabaw. Super.