Menu
zabawki

Gramy? Trzy planszówkowe nowości, które warto poznać + NIESPODZIANKA

Im starsze mam dzieci, tym bardziej zmienia się nasze rodzinne granie. Odpada już etap, w którym wybierając planszówkę, zastanawiałam się przede wszystkim, czy chłopcy poradzą sobie z zasadami. Teraz problem jest właściwie odwrotny: znaleźć grę, przy która spodoba się całej naszej czwórce.

I właśnie dlatego lubię gry, w których nie ma taryfy ulgowej ze względu na wiek. Trochę refleksu, trochę kombinowania, trochę szczęścia i – obowiązkowo – możliwość pokonania własnej matki. 😉

Przetestowaliśmy ostatnio trzy nowości Egmontu i każda okazała się zupełnie inna: jedna sprawdza, jak szybko potraficie liczyć, druga, czy umiecie oceniać ryzyko, a trzecia wystawia na próbę wyobraźnię przestrzenną. I co najważniejsze – żadna nie jest grą, przy której dorosły siedzi wyłącznie dlatego, że „spędza wartościowy czas z dziećmi”.


A ja mam dla Was niespodziankę od wydawnictwa EGMONT – aż 35% zniżki na wszystkie gry na stronie Egmont.pl! Można się obłowić!

Kod: matkawariatka.

Działa tylko do 7.09!

LECĘ DO SKLEPU – KLIK!


Cheese Master – kto pierwszy policzy, ile zostało sera?

To zdecydowanie najbardziej chaotyczna z naszej trójki – oczywiście w najlepszym znaczeniu tego słowa. 😉 Ktoś rzuca kośćmi, a wszyscy jednocześnie próbują policzyć, ile sera ostatecznie zostanie na stole. Brzmi banalnie? Do chwili, kiedy do sera dołączą myszy, koty i psy, a każdy z nich zacznie wpływać na wynik.

Tu nie czekamy grzecznie na swoją kolej. Wszyscy liczą równocześnie, a kiedy wydaje nam się, że znamy odpowiedź, trzeba zareagować szybciej od pozostałych. Dlatego Cheese Master bardzo dobrze sprawdza się jako szybka gra rodzinna albo imprezowa. Jest przy niej dużo śmiechu, pomyłek i tego charakterystycznego: „NIE, CZEKAJ, ŹLE POLICZYŁAM!”.

Fajne jest też to, że można zacząć od prostszego wariantu z żółtymi kośćmi, a kiedy wszyscy opanują zasady, wprowadzić pomarańczowe kości i kolejne zależności. Dzięki temu pierwsza partia nie przytłacza zasadami, a gra nie robi się po kilku rozgrywkach zbyt łatwa.

Biddle – naprawdę zrobisz to w czterech rzutach?

Biddle daje zupełnie inny rodzaj emocji. Tutaj nie wystarczy dobrze rzucać kośćmi. Najpierw trzeba zdecydować, w ilu rzutach jesteśmy w stanie wykonać pokazane na karcie zadanie – a pozostali gracze mogą nam uwierzyć albo uznać, że właśnie mocno przeceniliśmy swoje możliwości.

I chyba właśnie to podoba mi się w niej najbardziej. Nagle okazuje się, że równie ważne jak same kości jest ocenianie prawdopodobieństwa i decyzja: ryzykuję czy odpuszczam? Po licytacji gracze dzielą się na tych, którzy wierzą w powodzenie wyzwania, i tych, którzy obstawiają porażkę. A potem zaczyna się rzucanie i wszyscy bardzo emocjonalnie odkrywają, kto miał rację.

To jedna z tych gier, w których kibicowanie komuś i liczenie na jego spektakularną porażkę potrafią występować jednocześnie. 😉

I na koniec najmocniejszy, najbardziej rozpoznawalny tytuł:

Ubongo Extreme De Luxe – dla tych, którym zwykłe Ubongo już nie wystarcza

Ubongo chyba nie trzeba przedstawiać fanom rodzinnych planszówek. To jedna z tych serii, których zasady można wyjaśnić właściwie w minutę: dostajemy kafelki i musimy ułożyć je tak, żeby idealnie wypełniły wskazany obszar. Problem polega na tym, że obok stoi klepsydra, wszyscy układają jednocześnie, a rozwiązanie, które jeszcze sekundę temu wydawało się oczywiste, nagle przestaje istnieć. 😉

Ubongo Extreme De Luxe podkręca ten pomysł. Tym razem kafelki zbudowane są z sześciokątów, a w pudełku znajdziemy 54 plansze i aż 432 łamigłówki. Do wyboru są dwa poziomy trudności: łatwiejsze zadania wykorzystują trzy kafelki, trudniejsze cztery. Dzięki temu przy jednym stole mogą grać osoby o różnym doświadczeniu.

Bardzo lubię ten patent w rodzinnych grach, bo nie trzeba udawać, że czegoś się nie widzi, żeby dać dziecku wygrać. Każdy może dostać poziom odpowiedni dla siebie i naprawdę się ścigać.

Jeśli znacie już klasyczne Ubongo, Extreme De Luxe jest naturalnym krokiem dalej. A jeśli nie – warto wiedzieć, że Ubongo to cała rodzina gier: obok klasycznej wersji powstały między innymi warianty 3D, Junior i mniejsze odsłony podróżne. Wspólne pozostaje to, co w tej serii najlepsze: proste zasady, przestrzenne łamigłówki i presja czasu. 

Którą wybrać?

U nas odpowiedź brzmi: zależy, na jaki rodzaj rodzinnego chaosu mamy danego dnia ochotę. 😉

Jeśli chcecie czegoś bardzo szybkiego, głośnego i opartego na refleksie — Cheese Master. Jeśli lubicie ryzyko, kości i obstawianie, kto właśnie podjął fatalną decyzję — Biddle. A jeśli macie w domu fanów łamigłówek i przestrzennego kombinowania — Ubongo Extreme De Luxe.

I chyba właśnie to najbardziej podoba mi się w tej trójce: to są gry oznaczone jako 8+, ale zdecydowanie nie są przeznaczone wyłącznie dla dzieci. Można wyciągnąć je podczas rodzinnego wieczoru, ale równie dobrze postawić na stole podczas spotkania samych dorosłych.

About Author

Cześć, jestem Wiola i jestem matką wariatką. Matką dwóch małych wariatów, autorką książki dla dzieci (od której dzieci nie uciekają), neurologopedą. Codziennie nadzoruję domowym cyrkiem, animuję rodzinną rzeczywistość, a w międzyczasie bloguję i próbuję się wyspać. Na blogu pokazuję, co warto kupić, gdzie warto wybrać się z dzieckiem (i bez dziecka). Czasem też trochę się wymądrzam. Rozgośćcie się. Kawy, herbaty, wina?

No Comments

    Leave a Reply