Człowiek kontra człowiek

Czy można być szczęśliwym? Nie, nie można. Tak przynajmniej twierdzi część moich czytelników.

Zakładając bloga 3 miesiące temu miałam nadzieję, że będziecie mnie traktowali jak dobrą znajomą, która poleca Wam fajne, sprawdzone rzeczy. Raz mnie poniosło i napisałam te straszne (jak się później okazało) słowa – „jestem szczęśliwa”. Co gorsza, przy okazji pokazałam Wam na zdjęciach, że mam męża, dziecko i dom. I że to dzięki nim jestem szczęśliwa. Było to miesiąc temu. Do tej pory mierzę się z hejtami osób, którym bardzo się to nie spodobało.

„Czy wiesz, że są ludzie, którzy pracują za 1000 zł?”, „Wczuj się w ich sytuację innych”, „Więcej empatii”, „Nie wszystkich na to stać” – to kilka z zarzutów, które kierowane są pod moim adresem. Aż ciśnie mi się na usta: co ma piernik do wiatraka? No ale dobrze – po kolei. Na blogu pokazuję Wam bardzo okrojony fragment mojego życia. Nie wiecie, z jakimi problemy się zmagamy, bo nie widzę sensu pisania o nich. Nie wyobrażam sobie jednak, że wchodzę na np. profil Kominka i obrażam go za to, że pojechał do Dubaju, a nas na to nie stać. Teraz nie stać, ale jeżeli będziemy chcieli się tam znaleźć, to zrobimy wszystko, aby się to udało. Odwiedzam wiele blogów, na których blogerzy pokazują swoje podróże. Cholernie im zazdroszczę, ale czy pluję w nich jadem z tego powodu? Nie, bo to bez sensu. Wchodzę na te blogi, aby zmotywować się do działania. Wiem, że jeśli będę bardzo chciała tam być, to kiedyś będę. Wierzę w to, że każdy z nas jest kowalem własnego losu. Możecie powiedzieć, że są ludzie lepiej i gorzej urodzeni. Racja, są, ale każdy z nich może zrobić ze swoim życiem to, co uważa za słuszne. Znamy wielu młodych ludzi, którzy wyszli z bardzo biednych domów. Niekiedy z rodzin patologicznych. Wzięli sprawy w swoje ręce, wybli się. Chcieli lepszego życia, to je mają. Sama jestem ze wsi. Przez pierwsze lata mojego życia nie mieliśmy łazienki, centralnego ogrzewania, wodę czerpaliśmy ze studni. Korzystaliśmy z wychodka na dworze, kąpaliśmy się w misce w kuchni. W kuchni, w której zimą z powodu braku ogrzewania wisiały sople lodu. Czy pracowaliśmy za 1000 zł miesięcznie? Pewnie, że pracowaliśmy. A nawet za mniej. Nie był to szczyt naszych marzeń. Pracując studiowałam dwa kierunki studiów. Zdarzało się, że w domu miałam czas tylko na sen. Przed ciążą pracowałam jeszcze na trzech etatach i jednej umowie zlecenie. Tak, mam cudownego męża, który potrafi obsłużyć pralkę, zmywarkę czy odkurzacz. Jeżeli Twój partner Ci nie pomaga, to po co z nim jesteś? My wiedzieliśmy, czego chcemy i do tego dążyliśmy. Nic nam nie spadło z nieba.

W czasie studiów wymyśliłam jeszcze jeden sposób na to, aby podreperować nasz skromny budżet. Brałam udział w konkursach. Nie, nie w loteriach. Wybierałam tylko takie konkursy, w których trzeba było się czymś wykazać. Liczył się pomysł, fajny slogan, tekst albo zdjęcie. Konkursy, w których głosowali internauci lub takie, gdzie zwycięzca był losowany, omijałam szerokim łukiem. Wierzyłam w ludzi. W to, że ktoś mnie doceni. Że spodoba mu się, to co zrobiłam. Poza tym uczestniczyłam tylko w tych konkursach, w których do wygrania były naprawdę wartościowe nagrody. Studiując na dwóch kierunkach i pracując jednocześnie nie miałam czasu na to, aby marnować swój czas na wygrywanie książek czy kosmetyków. Moim celem były rowery, aparaty, kamery, wyjazdy do spa, wyjazdy zagraniczne. Wiele razy się udało. Z KFC byliśmy w Paryżu i w Rzymie, z Kerrygold w Dublinie, z Polopiryną w Egipcie, ze Stenaline i Polferriesem we Szwecji, a z Cin&Cinem spędziliśmy tydzień na Malediwach. Można? Można.

A teraz zastanówcie się, czego Wy chcecie od życia. Czy aby na pewno jest to uprzykrzanie życia tym, którzy mają lepiej? Jeżeli tak, to ok, ale na moim blogu nie znajdziecie zrozumienia. Uprzedzam, że od dzisiaj wszystkie hejty i inne będą przeze mnie od razu usuwane. Jeżeli jesteś fajnym człowiekiem, który szuka ciekawych porad, informacji o dobrych produktach, a przede wszystkim chce się rozwijać, to zapraszam. Dogadamy się.

Szampana? 😉

40687_1459734905041_7758032_n44662_1459736585083_3208406_n44776_1459737425104_5919564_n40166_1459724824789_7013026_n41333_1459726704836_6627048_n44299_1459728344877_2259206_n44299_1459728664885_2453682_n45619_1459729984918_452428_n45109_1459730944942_8251502_n29079_1366684698844_6141149_n29079_1366685458863_636519_n29079_1366686018877_5333573_n

53851_1536018572085_3194064_o29079_1366686218882_5545924_n313962_2199116949130_1794705259_n324256_2198994826077_842382067_o170123_1665731814835_3762496_o193446_1786722839535_4782729_o191219_1786741319997_2472079_o204947_1786724959588_3323482_o190834_1786734999839_6630768_o209601_1786728359673_4977914_o207901_1786745720107_4000980_n215819_1786749080191_5327390_n

205525_1786749640205_6866957_n

210128_1786748480176_6195208_o

83 komentarze

  • Pisze po prostu (z gory przepraszam za błedy)
    wydajecie sie w porzadku para ,nie bede ukrywac ze własnie tego zazdroszcze , nie wiem czy pisze na temat. ale przychodzi taki czas kidy czlowiek łapie sie wszystkiego , by prosic o pomoc. nie wiem ile ludzi to przeczyta ile z tego zakpi . nie staram sie obarczac problemami , obce osoby, bo z tego co widze tez duzo przesliscie. mam nie wiele lat 22 kto by pomyslał ze 22 ludzie maja juz dosyc zycia. tez bym sie zdziwiła jak ktos by mi to powiedział. moze to sie wydawac błache ,nic szczegolnego. ze kolejna osoba pisze na forum jak to mu jest zle i nie chce walczyc .mogło by sie wydawac ze jestem tchorzem ze tak latwo reygnuje z zycia , ale moze poprzez brak wsparcia ludzie decyduja sie na taki czyn . moze własnie tego potrzebuje zeby napisac co mysle , i tak mnie nie znacie ja was tez . ogolne znam mało ludzi , mam tylko małeg pieska ktory utrzymuje mnie w przekonaniu ze to jeszcze sie trzyma kupy. nie obwiniam całego swiata co sie dzieje w moim zyciu obiwniam siebie ze nie potrafie sobie z tym poradzic . tez marzyłam o podruzach, studiach . ale zastanawiam sie po co? na kazdym roku slyszłam nie poradzisz sobie nie probuj ,, az w koncu sobie odpusciłam .. czemu tak latwo przychodzi nam słuchanie kogos kiedy ktos zyczy nam zle ? …

  • Pisze po prostu (z gory przepraszam za błedy)
    wydajecie sie w porzadku para ,nie bede ukrywac ze własnie tego zazdroszcze , nie wiem czy pisze na temat. ale przychodzi taki czas kidy czlowiek łapie sie wszystkiego , by prosic o pomoc. nie wiem ile ludzi to przeczyta ile z tego zakpi . nie staram sie obarczac problemami , obce osoby, bo z tego co widze tez duzo przesliscie. mam nie wiele lat 22 kto by pomyslał ze 22 ludzie maja juz dosyc zycia. tez bym sie zdziwiła jak ktos by mi to powiedział. moze to sie wydawac błache ,nic szczegolnego. ze kolejna osoba pisze na forum jak to mu jest zle i nie chce walczyc .mogło by sie wydawac ze jestem tchorzem ze tak latwo reygnuje z zycia , ale moze poprzez brak wsparcia ludzie decyduja sie na taki czyn . moze własnie tego potrzebuje zeby napisac co mysle , i tak mnie nie znacie ja was tez . ogolne znam mało ludzi , mam tylko małeg pieska ktory utrzymuje mnie w przekonaniu ze to jeszcze sie trzyma kupy. nie obwiniam całego swiata co sie dzieje w moim zyciu obiwniam siebie ze nie potrafie sobie z tym poradzic . tez marzyłam o podruzach, studiach . ale zastanawiam sie po co? na kazdym roku slyszłam nie poradzisz sobie nie probuj ,, az w koncu sobie odpusciłam .. czemu tak latwo przychodzi nam słuchanie kogos kiedy ktos zyczy nam zle ? …

  • Wyglądacie na szczęśliwych i super. Ja uwielbiam patrzeć na szczęśliwych ludzi, sama jestem typem mocno depresyjnym co pól życia myślał jakie wszystko jest trudne i zawsze pod górkę. Mnie bardzo podnosi na duchu jak widzę kogoś szczęśliwego, mój durny mózg myśli sobie wtedy „jednak można”, „da się”, „oni mogą to i ja mogę”. Zawsze się mimowolnie uśmiecham jak widzę roześmianych ludzi, pozytywnych. Nie rozumiem skąd te wszystkie hejty o których piszesz. Ja Ci życzę żebyś nadal była szczęśliwa, jak najczęściej. 🙂 Pozdrawiam.

    • Ewa, dziękuję Ci bardzo. Wiesz, ja też jestem typem depresyjnym. I częściej widzę wszystko w złym świetle (nawet jak widzę, że pojawił się jakiś nowy komentarz, to zakładam, że będzie negatywny :)). Ale odnoszę to tylko do siebie, do mojej sytuacji. Jak widzę szczęśliwych ludzi, cieszę się ich szczęściem.

  • Masz rację dziewczyno…Jest takie powiedzenie: ludzie wybaczą ci wszystko, poza sukcesem. Niestety tak jest ale wynika to tylko i wyłącznie z kompleksów i braku wyobraźni w kreowaniu własnego życia. Właśnie dlatego nie należy się przejmować „hejterowskimi wpisami”. Rób swoje i ciesz się życiem a dodatkowo dziel się tym na blogu…
    Pozdrawiam
    Przyszła „martkawariatka” 🙂

  • Całkowita racja i z podróżami i z braniem odpowiedzialności za siebie, a przy tym spełnianie swoich marzeń i siebie:)
    Takich ludzi brakuje najbardziej.
    Ode nnie także wiele ‚szczęścia’ i dostatku 🙂

  • To teraz ja.
    Niestety nie jestem zaskoczona reakcją osób, które wypowiadają się negatywnie, oceniają łatwo i zwyczajnie sprawiają przykrość.
    Uważam, że Matka robi wiele dobrego wkładając swój czas, energię i dobry pomysł w artykuły i tworzenie bloga.
    O osobach, które nie rozumieją mogę powiedzieć tyle tylko, że są nieświadomi, a za tym idzie już cały szereg cech, jak zazdrość, krytyka, brak zrozumienia, niemożność cieszenia się z sukcesów innych, a takze lenistwo i oskarżanie innych i zwalanie winy na swój niedostatek i poziom zycia. Pamiętajcie, że poziom życia, jakie prowadzimy, to poziom nas samych.
    Nikt nie zrobi za nas całej roboty, tylko dlatego, że tak byśmy chcieli.
    Różnica między chciałabym, a chcę jest taka sama jak między miałabym a mam:)
    Chcesz czegoś więcej? Wybierz cel, poczuj w sobie moc i działaj!! Nic więcej nie trzeba:)
    Szczęście jest w nas, trzeba tylko być gotowym, aby przyjąć je do swojego życia.
    Jestem pełna podziwu dla Wioli za jej trud, starania i entuzjazm, jaki nosi w sobie- mimo wszystko…
    Polecam przyjrzeć się sobie, a dopiero poźniej oceniać innych.
    Jestem zalogowania- będę zaglądać częściej:)

  • Olać ich 😉 Mam podobną sytuację, Człowiek pracuje na siebie, popełnia błędy itp. A wszyscy w około narzekają że mam lepiej. Coś mi się uda to mówią że mam za dobrze. Coś mi nie wyjdzie to mówili że tak będzie. Ale prawda jest taka ten nie popełnia błędów co nic nie robi 😉

  • Mnie się wydaje, że generalnie Polacy chcieliby sobie żyć w wolnym, kapitalistycznym świecie, ale na komunistycznych zasadach- żeby nikt przypadkiem nie miał lepiej, każdemu tyle samo niezależnie od potrzeb i możliwości. I żal dupę ściska, bo jak to: ona chce i ma, a ja chce, nawet bardziej, a nie mam? Twoi czytelnicy i Ty sama musimy się pogodzić z tym, że to nie jest blog dla każdego i już. Nie macie pewnie dochodu na osobę 600zł, nie mieszkasz w bloku z teściami, nie użerasz się codziennie z szefem. Masz swój gust i wizję na wychowanie Jasia. Pokazujesz wyszukane zabawki, książki, sprzęty, widać, że w większości drogie, piękne, a na dodatek masz czelność je mieć 🙂 a nie tylko o nich marzyć 🙂 Założe się, że część czytelników od tych wrednych komentarzy liczyła, ze może chociaż męża masz beznadziejnego i rozczarowała się srogo widząc próbki waszego życia na zdjęciach. Ech… super by było, gdyby każdy przed wrzuceniem hejtu do internetu zastanowił się czy użyłby tych samych słów w rozmowie twarzą w twarz i czy przypadkiem nie dostałby za te słowa w ryj 🙂
    Pozdrawiam ciepło i pisz dalej tak jak pisałaś!

      • Mysle, ze pod tym wzgledem sa inni. Tutaj jak ktos kupi sobie nowy samochod to przynosi do pracy wielki tort i swietuje zakup z kolegami, ktorzy mu szczerze gratuluja. Nie wyobrazam sobie tego w mojej Polsce B. Poza tym wydaje mi sie, ze to inne podejscie uwarunkowane jest juz innym systemem szkolnictwa. Dzieci od poczatku szkoly sa inaczej oceniane, motywowane do pracy. Nauka opiera sie na indywidualnych i grupowych projektach, najczesciej interdyscyplinarnych. Oceniani sa wedlug swoich postepow, a nie porownywani do innych, dzieki czemu maja wyzsza motywacje do pracy nad soba. Moim zdaniem to umacnia takie poczucie w tych ludziach, ze maja sie skupiac na swojej pracy i rozwoju. Nie bez wplywu jest tez to, ze Finowie z reguly sa zdystansowani, zamknieci w sobie. Mozna powiedziec, ze przez to skupieni na sobie w dobrym i zlym znaczeniu tez. Chyba wiec dlatego nie analizuja tak mocno zycia sasiadow czy kolegow z pracy.
        Jesli chodzi o rozmowy, dyskusje czy komentarze to istnieja tu tematy bezpieczne i tematy tabu, ktorych jest wiecej niz w Polsce.Tu wrecz nie wolno nikogo pytac o wiek, nie wypada pytac o nic zwiazanego z zarobkami, z zyciem prywatnym. Jak Ci ktos sam powie to powie, a jak nie to znaczy, ze to jego prywatna sprawa. Wszystko zalezy oczywiscie od poziomu zazylosci, ale mowie tu o takich dosc plytkich stosunkach typu sasiedzi czy znajomi z pracy, bo z przyjaciolmi to wolno gadac o wszystkim.

        Jest tez drugi aspekt- tutaj nikt nie swieci swoim majatkiem. Na pierwszy rzut oka nie poznasz, czy w kolejce przed Toba w markecie stoi stolarz czy prezes zatrudniajacy 1000 osob. I jeden i drugi moze miec na sobie utytlane blotem gumiaki i kurtke robocza, bo jeden akurat wraca z pracy, a drugi ze swojej daczy, na ktorej np. zajmuje sie konmi. Czesto ludzie z tzw. klasy wyzszej nie daja odczuc w rozmowie ze znajmuja jakies wysokie stanowisko i maja kupe kasy. Dzieci bogaczy chodza do normalnych szkol w rejonie zamieszkania i nie ma zamknietych osiedli.
        Ooo, to chyba tyle na ten temat. Dodam na koniec, ze nie jestem slepo zapatrzona w Finlandie, wkurza mnie ten kraj i ci ludzie z roznych innych powodow. Jakby mi dali juz z 60% mojej tutejszej pensji i chcieli przeniesc do siedziby w Polsce to jednak wracalabym do kraju jak na skrzydlach 🙂

        • Mnie i P. zawsze biorą na gówniarzy.
          Jak wsiadamy do auta to rozlegają się komentarze, że to rodzice nam podarowali. Jak chcemy dokonać jakiegoś poważniejszego zakupu to sprzedawcy nie traktują nas poważnie, myślą że licealiści przyszli sobie pomarzyć..
          Jeśli chodzi o polaczków to ich problem polega na tym, że nie umieją zazdrościć pozytywnie. Uważam, że w zazdrości nie ma nic złego pod warunkiem że jest ona budująca dla nas i nie niszczy osoby której zazdrościmy.
          Ja tam Wioli zazdroszczę domu. My jesteśmy na krok przed kupnem czy budową własnego bo pożerają nas narazie koszty rozbudowy biznesu. Ale jak patrzę na młodych ludzi, którzy mają, to z chęcią powiem im, że mają fajnie i spinam jeszcze bardziej poślady bo wiem, że skoro ktoś coś osiągnął to znaczy, że nie jest to nie możliwe do osiągnięcia również dla mnie czy dla innych.
          Ludzie mają problem z docenianiem tego, co ich otacza, co już posiadają i otrzymali. To niestety kwestia narodu. Nauczeni wydarzeniami ostatnich 100 lat wciąż mamy martyrologiczną postawę, ciągle jesteśmy biedni, ciągle oszukani, smutni, z całą masą kłopotów życiowych. A tacy ludzie się nie dorabiają. Tacy żyją tym swoim smutnym życiem, stoją w miejscu i nierzadko starają się dołować swoją postawą i zachowaniem innych. No bo skoro ja mam ch*^wo to czemu inni mają mieć lepiej?

          Pozdrawiam 🙂

          PS> nie wiem dlaczego ale gdzieś tam wcześniej napisałam komentarz, który wyskoczył jako „niezalogowana” 😉

          • Wiesz co, mam wrażenie, że nas traktują dokładnie tak samo. A jak jeszcze widzą z nami Jaśka, to czuję się jakby mieli nas za nieodpowiedzialnych gówniarzy, którzy zrobili sobie dziecko. I jeżdżą samochodem rodziców…

        • Myślę, że dobrze poczułabym się w Finlandii. 🙂 My też jesteśmy raczej introwertykami, też skupiamy się na swojej pracy, rozwoju, dystansujemy się do obcych. Co jest dosyć dziwne na wsi. Widzę, że ludzie tutaj mają nas za dziwaków. Mój Grzesiek często nie zważa na to, jak wygląda. Np. zimą wkłada krótkie spodenki, gumiaki, wsiada na rower i jedzie do sklepu. Jemu jest tak wygodnie, ludzie są zszokowani. I gadają. A jaki zniesmaczony był mój ojciec (najlepszy przykład przedstawiciela społeczności wiejskiej), gdy Grzesiek wparował w gumowcach do urzędu skarbowego (w którym ojciec pracuje), żeby wziąć od niego klucz od domu.

  • Dokładnie tak jest! To że stać kogoś na dom, samochód i podróże nie oznacza, że leży i pachnie… Wg mnie to nie masz się z czego tłumaczyć…jesli komuś się tu nie podoba niech zwyczajnie nie zagląda. Ostatnio podobny problem miała Noemi (MP)…czy ludzie oszaleli i wylewają swoje frustracje na blogerów…bo tak jest prosto i anonimowo?

  • Zgadzam się z Tobą w 100%! Nie wszystko co widzimy u kogoś jest całością obrazka, czasem to maleńki wycinek, taki, którym chcemy się dzielić, ale w Polsce tak jest, hejtujemy wszystko czego nie mamy, zamiast się tym motywować, pisałam to już tysiąc razy. Ode mnie koleżanki się odwróciły, przyjaciele „zostawili” bo mam niby więcej, firmę, dom, kochającego faceta itd… ale czy to jest realny powód do nienawiści? Ja motywuję wszystkich i wszystko łącznie ze sobą, bo trzeba się wspierać w tych trudnych czasach! A te konkursy… dobry pomysł! Dziękuję Ci!!! ;*

  • Aż chce się napisać „Polaczki”, bo niestety bardzo często widzę, że taka łatka została Nam doszyta nie bez powodów… Jakoś tak przyjęło się, że lepiej żyje się kiedy innym jest gorzej, niż kiedy patrzy się na radość „dnia codziennego”. Trudno jest powiedzieć komuś w oczy „dobra robota”, łatwiej krytykować kiedy samemu nie ma się nic do zaoferowania. Cieszę się, że ta łatka to tylko % naszego społeczeństwa. Cieszę się, że są ludzie, którym łatwo przychodzi napisać „dobra robota” – bo przecież nic nie daje takiego „kopa” jak pozytywne komentarze i miłe słowo. Fajna z Was rodzinka i cieszę się, że tyle w Was radości, bo mały Wielki człowiek będzie miał skąd czerpać fajne podejście do drugiego człowieka…. To, czy zazdroszczę ? No Ba !!! Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego – A czy szampana? Szampana może nie… ale zimne piwko za Wasze zdrowie jak najbardziej !!!

  • To Ty mi ukradłaś CinCinową nagrodę ;))) Mi została tylko ta drugiego stopnia ;))) To już teraz wiem, z kim mam do czynienia ;))

      • Pionę przybijam wielką, bo ja przez pewien czas byłam nałogowym konkursowiczem i w samym zeszłym roku naliczyłam 50 wygranych ;)) Ostatnio już trochę mi się nie chce, ale jak coś dużego, to się kuszę ;)) A w Cin CInie drugiego stopnia była jakaś nędza – chyba prenumerata gazety czy coś., więc nawet nie pamiętam dokładnie 😉

        • Oj, ja też byłam nałogowcem. Ale to kilka lat temu. Cincinowa nagroda była jadną z moich ostatnich. Potem zajęłam się pracą na kilku etatach i nie było czasu. A teraz jest Jasiek i ledwo jest czas na bloga.
          A byłam nałogowcem do tego stopnia, że o wygranej w Cin&Cinie dowiedziałam się telefonicznie w czasie powrotu z wygranej wycieczki w Szwecji… Więc wiesz. 😉

  • No wiesz! Pokazujesz takie zdjęcia z wakacji i jak my się teraz mamy czuć??? Jeszcze Ci pokażę w tym roku zdjęcia z wakacji, to zęby będziesz zbierała z podłogi! 😀 A tak na serio, to naprawdę wybieramy się w mega piękne miejsce :))) a Tobie gratuluję pozytywnego nastawienia do życia, tak trzymać 🙂

  • Te zdjęcie na strychu? Zajefajna witryna czy co to tam zielone. A o hejty niech cię głowa nie boli. Jak ktoś ma tylko tyle ambicji żeby siedzieć przed kompem i ubliżać innym a nie ma pomysłu na zmianę swojego życia to naprawdę jest biednym, smutnym człowiekiem. Im trzeba współczuć. Sama mam bloga z rękodziełem i dużo takich komentarzy miałam podziękowałam tym towarzyszom za uwagę. Super pomysł na podróże. Zazdroszczę….ale ja sie ktoś stara to chwała mu za pomysł. Pozdrawiam

  • „Pat­rzeć bez za­wiści, jak in­ni osiągają suk­ce­sy, do których sa­memu się dąży, to wiel­kość..” [Ma­rie von Eb­ner-Es­chen­bach]
    ..niestety coraz mniej ludzi tak potrafi. ;
    A matkawariatka.pl mnie pochłania! 😉

  • A niech im żal dupę ściska! A Ty się Wiola nie przejmuj i rób swoje, bo robisz to świetnie. W pracy spotykałam takich ludzi, którym głupiego zdania, sloganu nie chciało się wymyślać, a do wygrania były właśnie wycieczki. A potem pretensje do garbatego, że ma dzieci proste….

  • Nie przejmuj się, w takich czasach żyjemy. Przez kilka lat przechodziłam to w pracy. Nauczyłam się nie dzielić z nikim moim szczęściem i narzekać na wszystko. Na szczęście teraz jestem z synami w domu i oni uczą mnie od nowa cieszyć się z małych rzeczy. Jeśli czegoś chcę dążę do tego, jeśli się nie uda wstaje i próbuje dalej albo zmieniam kierunek. Staram się nie zazdrościć tylko doceniać to co mam.
    Nie ma co marnować czas na przejmowanie się ludźmi którzy robią z siebie ofiary 🙂

  • O matko szczescie w milosci i w grach…to dopiero zaledupy (tak to sie pisze?) beda:) brawo Matka!!!…p.s masz jakies typy w lotka na najblizsze losowanie?:) tak po „znajomosci” i tak prosze szampana!!!:)

  • nikomu nie dogodzisz.
    dla mnie zjawisku „hejtu” jest rzeczą niepojętą.
    bo ten „hejt” to nie odmienne zdanie/poglądy, a nienawiść.

    sama zazdroszczę wielu ludziom wielu rzeczy, np. Wam domu. w pizdu Wam zazdroszczę.
    zazdroszczę innym rodzicom, że wychodzą sami z domu bez swoich dzieci, zazdroszczę kobietom figury, zazdroszczę ludziom sprawnych kolan, zazdroszczę talentu.
    wszystko oprócz talentu mogę wypracować, a jak dzieci dorosną i będą same zostawać to i wychodzić z mężem będziemy.
    nikt ni wiem z jakimi tak naprawdę problemami się zmagamy, pokazujemy tylko skrawek naszego życia, a każdy widzi, to co chce widzieć.

  • aaaaa Malediwy! Ja też chcę, ja też! Ale co mi tam, pochwalę się, że my byliśmy w Dubaju 🙂 i tak jak napisałaś – chcieliśmy i udało się dopiąć swego 🙂
    Poza tym, droga Wiolu – jeśli coś się nie mieści w głowie to trzeba miec to w … Tyłku 🙂

  • Uwielbiam Twojego bloga 🙂 Nie przejmuj się hejterami- ich zawsze i wszędzie pelno… ważne, że Ty jesteś szczęśliwa i absolutnie nie mozesz tłumaczyć się ze swojego szczęścia innym- Twoje zycie i tyle 🙂

  • Uwielbiam Twoj blog i zgadzam sie z Toba. Kazdy jest kowalem wlasnego losu. Dzis mnie nie stac na nowe buty, ale kto powiedzial, ze za miesiac nie bedzie mnie stac na sklep z butami 🙂 heh glupie zestawienie wiem 😛

  • Obserwuje juz od jakiegoś czasu. Bardzo podoba mi się to że jesteś szczera 🙂 też nie rozumiem ludzi którzy zazdroszczą bo tak to trzeba nazwać- każdy jest kowalem swojego losu. Też nie mam kokosów ale jesrem szczęśliwa i to najważniejsze. A jeśli Ty jesteś i bez różnicy jaki by to powód nie byl i chcesz dzielić się tym szczęściem to niech swoja zazdrość władzą sobie …. bo najwidoczniej tego uczucia nigdy nie doswiadczyli 😉 pozdrawiam

  • hahaha :)))) Wiola, przecież Ty się nie musisz tłumaczyć! i to jeszcze przed osobami, których nie znasz, no dajże spokój dziewczyno :))
    ja Ci tego wyjazdu na Malediwy zdrowo zazdrościłam 😀 bo projekt był świetny w każdym calu i to zawdzięczacie tylko sobie, więc nagroda sprawiedliwie Wam przypadła, a nie jakiemuś kołkowi, co nie ruszył dupy z kanapy 😉
    widzę jednakże, że nie było wycieczki do Londynu… zapraszam 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *