Kilka dni przed zakończeniem roku szkolnego dostałam zaproszenie od hotelu Aquarius. Z racji tego, że mieliśmy bardzo intensywny czerwiec, stwierdziłam, że to zaproszenie najlepiej będzie wykorzystać już teraz. Żeby po prostu odpocząć, żeby dzieciaki wylatały się nad polskim morzem.
Odwiedziliśmy z dzieciakami już kilkadziesiąt hoteli. I – szczerze – jeszcze żaden nas tak bardzo nie zaskoczył jak Aquarius. Oczywiście na plus. Być może wynika to z tego, że Aquarius do tej pory nie kojarzył mi się jako hotel przyjazny rodzinom z dziećmi. Wiele razy bywaliśmy w Kołobrzegu i okolicach, kilkukrotnie przeglądałam ofertę Aquariusa, i zawsze jawił mi się on jako hotel na wysokim poziomie, ale nie dla dzieci. Myślałam, że przyjeżdżają tu głównie pary bez dzieci, osoby, które chcą skorzystać z bogatej oferty SPA. A tymczasem, to co zobaczyliśmy, przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Zresztą zobaczcie sami.

Nie wiem, czy wiecie, ale w niektórych hotelach znajdują się pokoje, które połączone są podwójnymi drzwiami. Można zarezerwować dwa, sąsiadujące ze sobą pokoje i swobodnie przechodzić między pokojami. My skorzystaliśmy właśnie z tej opcji,
Mieliśmy więc jedną, dużą sypialnię dla nas
i drugą taką samą sypialnię dla dzieciaków. Każdy pokój miał również swoją łazienkę. W łazienkach czekały na dzieci mydełka w kształcie krokodyla, szampony, balsamy, podest. Na życzenie gości udostępniany jest przewijak, wanienka do kąpieli, nawilżacz powietrza, zabezpieczenia krawędzi mebli, gniazd elektrycznych i szuflad, nianię elektroniczną i podgrzewacz do butelek. Cieszę się, że my już tego wszystkiego nie potrzebujemy, ale sama zawsze woziłam to ze sobą, a tu proszę – wszystko jest
Dla Witka zawsze jeszczde musimy brać łóżeczko (w hotelu bez problemu można takie wypożyczyć), ponieważ spada z wysokiego normalnego łóżka. W dzień łóżeczko robiło za bazę. 🙂
Po zameldowaniu się w hotelu dzieciaki dostają prezenty – okulary, piłki plażowe i joja.
Jak widać – gośc jest zadowolony. 😉
Chyba nie muszę dodawać, że był szał?
A łóżeczko zamieniło się w kosz na piłki.
Z takim łóżkiem i takim ojcem dzieciaki nie potrzebowały sali zabaw.
Żeby ojca całkiem nie wyeksploatować korzystaliśmy jednak z sali zabaw dosyć często. Ta sala znajdowała się w bezpośrednim sąsiedztwie z kawiarnią. Rodzice mogli więc w spokoju pić kawę czy też sączyć drinka bezalkoholowego, a tuż obok, za szybą, widzieć bawiąca się dziecko
Witek – pogłębiając nerwicę matki – nauczył się robić salta do basenu
Na szczęście preferował też spokojne spacery z wózkiem
Na sali zabaw było też sporo materacowych, miękkich konstrukcji
Jasiek je pokochał
Nie zabtakło również animacji. Jak widać – było co robić
Były np. warsztaty balonowe (i panie animatorki skręcały balony, i dzieciaki same mogły nauczyć się skręcania balonów)
Powstały prawdziwe cuda. Spójrzcie na tę gąsienicę i ośmiornicę. No czad!
Nie była to jedyna sala zabaw. W drugiej (większej) rozstawiono dużego dmuchańca
Były tam również przeróżne pufy, zjeżdżalnie,…
Ukochane autka Witka, …
I ukochane klocki Jaśka.
Klocki sprawiały, że dzieciaki były mniej awanturujące się.
I nawet udało im się tworzyć klockową komitywę
Przy tworzeniu klockowego toru dla autek.
Ojciec też mógł pozwolić sobie na wybudowanie chaty bez kredytu
No działo się tam, działo!
Ale największym hiciorem był ten tygrys (nie, nie ten w okularach, ten pasiasty).
Ulubioną zabawą dzieciaków było uciekanie przed tygrysem.
Na poziomie -1 (zaraz obok wejścia do lounge baru (i wejścia na parking podziemny – nie musicie martwić się o miejsce parkingowe) była jeszcze jedna sala z atrakcjami – bilardem, piłkarzykami i cymbergajem.
Bardzo podobały mi (i nie tylko mi) się warsztaty plastyczne dla maluchów. Powstawały na nich genialne rzeczy. Np. takie torby na zakupy
Gdy zapytałam Witka, co maluje, odpowiedział, że nie wie ;D
Ale za to Jasiek stworzył torbę z kotwicami i latarnią
Na zewnątrz również znajdował się genialny plac zabaw
Gdzie można było pokręcić się w pojedynkę
Powspinać po pajęczynie
Pokręcić się w towarzystwie
Albo w jeszcze większym towarzystwie
Jak widać – było co robić
Nie zabrakło też zjeżdżalni
Które Witek uwielbia
Ani huśtawek
Była też tyrolka idealna dla maluchów
a na wtorek zaplanowano genialną atrakcję – pirackie rozpoczęcie lata
Gościem specjalnym była Kasia Bujakiewicz, która jest ambasadorką hotelu Aquarius
Były tańce
Zabawy
Jeszcze więcej tańców
I jeszcze więcej zabaw
Jasiek był zachwycony
Witek akurat padł na drzemkę i ominęły go takie atrakcje
Na przykład zdjęcie z Aqusiem
Bańki mydlane
Mega poczęstunek
Rozdawanie dyplomów
Na szczęście obudził się na lody 😉
W Aquariusie nie brakuje również basenu
Z atrakcjami dla najmłodszych
I małym brodzikiem dla maluchów
Jest tez rwąca rzeka
I hit – jacuzzi na dworze
Oczywiście z bąbelkami
W szatni pomyślano również o przewijaku dla maluchów. W recepcji basenowej można z kolei kupić pieluszki do pływania, okularki i inne akcesoria do wody
Ale to nie wszystko. Urzekła nas również ich kuchnia
I to – co można znaleźć w tak niewielu hotelach, a często jest to jedyną możliwością rodzica na zjedzenie posiłku – kącik dla dzieci (brawo Aquarius!)
W hotelach bez kąciku najpierw nakładamy jedzenie dzieciom, a potem w biegu łapiemy coś w rękę, bo dzieci już kończą swój poisłek i chcą wychodzić. W Aquariusie siedzideliśmy i siedzieliśmy, a dzieciaki trzeba było przekonywać, żebyśmy wreszcie mogli wyjśc z restauracji
W restauracji nie zabrakło również stołu z menu dla dzieci. Tak, ten cały stół to jedzenie dla dzieci. Zawsze była tam zupa dla dziecka, cztery dania na ciepło i mnóstwo przekąsek oraz deserów
Galaretki były hitem
Poza tym zawsze na śniadaniu i kolacji był live cooking – pan kucharz na żywo przygotowywał dla nas potrawy
Wiem, że lubicie oglądać ciasta. Patrzcie na to
Ja tam jednak wolę sałatki. I śledzie 😉
Codziennie o 20:30 było również kino dla dzieci z całkiem nowymi ekranizacjami
Tu akurat „Dzieciak rządzi”
Którego Jasiek uwielbia (mówi, że główni bohaterowie to on i Witek – nawet są podobni :))
Hotel Aquarius ma również bogatą ofertę SPA
Oferującą również zabiegi dla dzieciaków
A tak pięknie prezentował się wieczorami
W samym hotelu znaleźć można również sklepik, sklep odzieżowy, fryzjera, a nawet skrzynkę pocztową (dzieciaki wysyłały kartki do przedszkola)
Akwaria w holu również były niemałą atrakcją
Zdecydowanie lepszą niż kołobrzeskie oceanarium (sic!)
Korytarze hotelowe także nadawały się do zabawy
A te tęczowe szyby to coś pięknego (niemal jak na dachu ARoS – muzeum sztuki w duńskim Aarhus)
Więcej na temat hotelu znajdziecie tutaj – Hotel Aquarius
Brak komentarzy