To Wam się spodoba! Czyli co Was czeka w 2018 roku

Untitled design by .

Rok temu pisałam Wam, jakie mam plany na 2017 rok. Część z nich udało mi się zrealizować, część nie do końca. Mimo tego ten rok zawsze pozostanie w mojej pamięci jako ten, w którym została wydana moja pierwsza książka. Poza tym 2017 wiele mnie nauczył, otworzył oczy na pewne sprawy, pokazał, że można żyć inaczej. I w stronę tego „inaczej” będzie szedł teraz blog. Nie zdradzę Wam, co to dokładnie znaczy, ale pewnie za kilka tygodni sami się domyślicie i spodoba Wam się moja przemiana. 🙂

Chciałabym jednak nakreślić, czego możecie się spodziewać i ustalić pewne zasady gry.

Początek roku standardowo zaczynam od odgracenia domu i swojej głowy. W styczniu będzie czekała na Was duża wyprzedaż. O wyprzedaży będę na pewno informować na blogu i moich pozostałych kanałach social media. Pojawi się standardowo dużo zabawek, gier, książek, gadżetów, ubrań Witka (do rozmiaru 98), kilka ubrań moich. Wszystko będzie wystawione na Allegro. Proszę, nie piszcie do mnie wiadomości z prośbami o wystawienie rzeczy poza Allegro. Chcę mieć wszystko w jednym miejscu. Jak zwykle, wszystko wystawiam od 1 zł. To, za ile dana rzecz zostanie wylicytowana, zależy tylko od Was. Nie ja ustalam ceny. Sami określacie, jaką wartość ma dla Was dany przedmiot.

Stałe cykle

Na blogu przyzwyczaiłam Was do kilku stały cykli: nowości w biblioteczce malucha, nowości w biblioteczce przedszkolaka, co w przyszłości będą czytały moje dzieci, #biznesmamy, comiesięczne love. Nie martwcie się, wszystkie te cykle zostaną. Wiem, jak bardzo je lubicie.

Nowe cykle?

Planuję ruszyć również z nowymi cyklami. Na pewno dwa z nich będą pojawiały się w każdym miesiącu. Myślę też nad jeszcze kilkoma, ale te dwa są już pewne. Przygotujcie się na wpisy z zabawami kreatywnymi i wpisy logopedyczne. Jeżeli się uda, chciałabym, aby kreatywne pojawiały się co dwa tygodnie (może w piątki?), a logopedyczne co najmniej raz w miesiącu (co powiecie na ostatnią niedzielę miesiąca?).

Po co te ramy? Po co tak się ograniczać? To dlatego, że jak nie będę miała nad sobą bata, to oleję moje postanowienia. Teraz, gdy zapowiedziałam Wam konkretne dni, kiedy możecie spodziewać się wpisów, wiem, że podejdę do tego tematu sumiennie, wpiszę te wpisy w kalendarz (tak, tak – od trzech miesięcy prowadzę kalendarz i jestem z siebie dumna ;)).

Myślę też m.in. nad stworzeniem osobnego cyklu z ciekawymi propozycjami książek dla najmłodszych maluchów. Jako że Witek ma już ponad 2 lata, nie kupuję mu książek typowo maluszkowych. A wychodzą teraz coraz ciekawsze pozycje, o których też chciałabym Wam wspomnieć. Nie będę ich kupować, ale pokażę Wam te nowości wydawnicze, które kupiłabym, gdybym miała w domu malucha. W przypadku tego cyklu nie określę ram czasowych, ponieważ nie wiem jak często będą wychodziły książki warte uwagi, ale na 100% będę o nim pamiętała. Liczę na to, że ciepło go przyjmiecie.

W drugiej połowie roku możecie też spodziewać się wpisów wnętrzarskich. Akurat wtedy zostaną oddane dwa mieszkania, które kupiliśmy (a właściwie to wzięliśmy na kredyt) inwestycyjnie na wynajem. Jeżeli myślicie o takiej inwestycji, myślę, że wpisy z cyklu „jak urządzić mieszkanie na wynajem” bardzo Wam się przydadzą.

Planuję również trochę więcej filmować. Prosiliście mnie np. o porównanie naszych różnych robotów uczących dzieci programowania. Nie da się zrobić tego porównania bez nagrania filmu. Wszystkie filmy będą pojawiać się na moim nowym kanale Youtube. Subskrybujcie, żeby niczego nie przegapić – Matka Wariatka na Youtubie.

Hej, blogerko, pisz za darmo, żyj z niczego

Widzę, że wciąż są czytelnicy, którzy chcieliby korzystać z moich wpisów, mojej wiedzy, pomysłów, ale są oburzeni, gdy okazuje się, że ktoś chce mi zapłacić za moją pracę (jeżeli nie macie z tym problemu, przejdźcie od razu do kolejnego akapitu). Chciałabym, abyście wiedzieli, że blog jest moją pracą. Że pracuję jak każda osoba pracująca (ok. 8 godzin dziennie). Płacę zus (niestety pełny), podatki, opłacam narzędzia potrzebne do prowadzenia bloga, wszystkie nasze wyjazdy, wejściówki, produkty do recenzji, książki do wpisów (rzadko kiedy coś dostaję od wydawnictwa – poza tym pokazuję tylko to, co sama bym kupiła), wykupuję kursy, kształcę się, dokupuję lepszy sprzęt (abyście mogli oglądać lepszej jakości zdjęcia). To wszystko kosztuje. Mój mąż również pracuje w domu. Czasami zastanawiam się, czemu jego klienci nie oburzają się, że usługi jego firmy są płatne. Zerknijcie na gazety, czasopisma, które kupujecie, za które płacicie. Policzcie reklamy w środku. Oglądając programy, filmy czy seriale przez internet, na reklamach pojawia się często komunikat „dzięki reklamom oglądasz za darmo”. Tak samo jest w przypadku blogów.

Jeszcze takie jedno pytanie – potraficie pokazać mi produkt, który poleciłam, a który jest beznadziejny i do niczego się nie nadaje? Oszczędzę Wam trochę czasu – nie znajdziecie. Gdy dostaję ofertę współpracy, pierwszą moją myślą jest to, czy produkt/usługa są dobre, czy poleciłabym go najlepszej przyjaciółce. Praktycznie nie ma dnia, żebym nie odrzuciła jakiejś oferty współpracy. Mój blog jest moją wizytówką. Staram się prowadzić go rzetelnie, szanując moich czytelników. Chciałabym, abyście również szanowali moją pracę.

Ułatwmy sobie życie i zgrupujmy się

Być może część z Was zauważyła, że na Facebooku zablokowałam możliwość wysyłania wiadomości. Facebook przekierowuje Was do formularza kontaktowego na blogu. Dlaczego to zrobiłam? Nie, nie przestałam Was lubić. Skorzystałam z doświadczeń znajomych blogerów, którzy po zablokowaniu wiadomości facebookowych zaczęli dostawać znacznie mniej nieistotnych wiadomości, które zjadają strasznie dużo czasu.

Podrzucę Wam kilka przykładów.

Praktycznie codziennie dostaję pytania o najlepszą książkę dla trzy-/cztero-/pięcio-/sześciolatka. Nigdy nie wiem, jak mam odpowiadać na takie wiadomości. Nie znam Waszego dziecka, nie wiem, co może mu się spodobać. Każde dziecko jest inne. Jeden pięciolatek będzie zafascynowany Kicią Kocią, a drugi będzie ogarniał Astrokota. Jeden będzie składał Lego Duplo, a drugi Lego Technic. Nie ma reguły. Dlatego też nie mogę przy recenzjach książkowych pisać (o co często prosicie) dla jakiego wieku dana książka będzie odpowiednia.

Kolejny typ pytań, które sprowadzają się do jednej, tej samej odpowiedzi, to pytania z zakresu logopedii. Ja naprawdę nie jestem w stanie zdiagnozować dziecka na odległość. Dziecka, którego w życiu nie widziałam i nie wiem, jak się zachowuje, jak komunikuje się z otoczeniem, jak wygląda jego narząd mowy. Mogę opisać normy rozwojowe, podsunąć kilka rozwiązań, ale zazwyczaj kieruję Was do logopedy, który zdiagnozuje dziecko „na żywo”.

A już najbardziej denerwujące jest to, że ja naprawdę często poświęcam sporo czasu na odpowiedzi na Wasze pytania, tłumaczę, analizuję, robię zdjęcia, nawet pomagam pisać prace dyplomowe (sic!), a potem nie dostaję nawet zwykłego, krótkiego „dziękuję”.

Zablokowanie wiadomości na FB nie oznacza, że nie chcę dostawać od Was pytań. Pytanie na FB wysłać jest bardzo łatwo. Zanim wypełnicie formularz kontaktowy na blogu, myślę, że chwilę pomyślicie i zastanowicie się, czy rzeczywiście sami nie możecie znaleźć odpowiedzi na Wasze pytanie na blogu.

Ale uwaga, uwaga!

Stworzyłam dla Was grupę. Grupę dla fajnych rodziców, którzy bliskość z dzieckiem stawiają na pierwszym miejscu, którzy chcą świadomie podchodzić do swojej roli jako rodzica, nie zapominając również o sobie i swoich potrzebach. Na grupie możemy porozmawiać o wszystkim. O tym, jak w myśl idei rodzicielstwa bliskości okiełznać emocjonalnego kilkulatka, czy też jaką sałatkę zrobić na imprezę. Nie ograniczajmy się. Piszcie i pytajcie o to, co Was w danej chwili nurtuje. Jeżeli będziecie mieli problem z jakimś bardziej drażliwym tematem i nie będziecie chcieli pisać o nim publicznie z Waszego konta, możecie napisać do mnie, a ja wrzucę Wasz post jako anonimowe pytanie. Grupa przyjmie wszystkich fajnych rodziców, którzy chcieliby się nawzajem wspierać i doradzać.

Grupę znajdziecie tutaj – Fajni Rodzice

Jak być na bieżąco?

To że moje wpisy na FB nie docierają do znacznej części moich czytelników pewnie nikogo nie dziwi. Za zasięgi praktycznie każdego facebookowego wpisu muszę dopłacać (również wtedy, gdy nikt mi za wpis nie płaci – zależy mi na tym, aby wpisy do Was docierały). Mimo płacenia i tak nie udaje mi się dotrzeć do wszystkich. Pod tym wpisem i każdym kolejnym znajdziecie odnośniki do kanałów, które możecie subskrybować, aby nie przegapić moich treści. Poza grupą i kanałem na Youtubie jest – uwaga, uwaga – aplikacja na telefon! Znajdziecie ją i w AppStore, i w Google Play. Aplikacja będzie Was informować o nowych wpisach. Poza tym przeglądanie bloga przez aplikację jest bardzo wygodne i intuicyjne. Jak ją znaleźć? Wystarczy, że w przeglądarce sklepu wpiszecie „matka wariatka”. Powinna Wam się pojawić. Wystarczy ją zainstalować i cieszyć się z nieprzegapienia żadnego wpisu. Aplikacja jest darmowa.

Podsumujmy więc jeszcze raz:

Jeżeli chcesz być na bieżąco z moimi działaniami i niczego nie przegapić:

  • pozwól przeglądarce wysyłać Ci powiadomienia (wystarczy kliknąć w zezwolenie na powiadomienia w tym wyskakującym okienku, które pojawia sie po wejściu na bloga, nie musisz podawać żadnych danych) – przeglądarka będzie Cię informować o nowym wpisie małym, wyskakującym okienkiem;
  • obserwuj mnie na Facebooku – Matka Wariatka FB;
  • zaglądaj do mnie na Instagramie (o każdym nowym wpisie staram się informować na insta stories) – Matka Wariatka Instagram;
  • zapisz się do newslettera (zostaw swój adres pod ramka na dole wpisu);
  • pobierz aplikację Matka Wariatka na swój telefon – iOS albo Android;
  • dołącz do grupy Fajni Rodzice;
  • subskrybuj mój kanał na Youtubie – Matka Wariatka Youtube.

Jeżeli lubicie to, co robię, wesprzyjcie mnie komentarzem, lajkiem, udostępnieniem. Dołączcie do mojej społeczności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *