Menu
ciąża / lifestyle / Porady

Jak malucha zamienić w gadułę, czyli jak wspierać rozwój mowy małego dziecka?

Większość rodziców (marzy mi się, żeby to byli wszyscy), zastanawia się, jak wspierać rozwój mowy swoich maluchów. Niestety, zazwyczaj rodzice zaczynają o tym myśleć dopiero wtedy, gdy dziecko nie mówi, gdy pojawia się opóźniony rozwój mowy lub gdy dziecko ma zaburzenia artykulacyjne, wady wymowy. Niewiele rodziców zdaje sobie sprawę z tego, że rozwój mowy dziecka możemy zacząć wspierać jeszcze będąc w ciąży i w każdej chwili naszego dnia.

Co więc robić, aby wychować małego gadułę?

1. Mów do brzucha

Może nie od ujrzenia dwóch kresek na teście ciążowym (aż tak to nie), ale już w 23 tygodniu ciąży dziecko zaczyna słyszeć. I słyszy nie tylko szum wód płodowych, ale również to, co dzieje się poza brzuchem. A w 28 tygodniu ciąży maluch potrafi odróżnić głos męski od kobiecego oraz proste sylaby. Mówienie do brzucha daje dziecku poczucie bezpieczeństwa (co również ma spory wpływ na rozwój mowy), ma wpływ na rozwój umysłowy dziecka i uwrażliwienie go na słuchanie dźwięków. Jeżeli nie czujesz się zbyt komfortowo z mówieniem do brzucha (ja się nie czułam), to polecam czytanie książek na głos. To nie muszą być książki dla dzieci (mnie akurat bardzo uspokajał Kubuś Puchatek), mogą być jakiekolwiek książki lub czasopisma. Ważne, żeby mówić i żeby dziecko nas słyszało.

DSC_5104_1 by Grzegorz Woloszyn.

2. Nie przyjmuj leków w ciąży bez wskazań medycznych

Niewiele mam wie, że Nospa, tak ochoczo przyjmowana przez wiele mam w ciąży, może mieć wpływ na osłabienie napięcia mięśniowego dziecka (również napięcia mięśniowego narządów mowy).

3. W razie możliwości karm piersią

Nie lubię pisać o tym zaleceniu, bo wiem, że wiele mam nie może karmić piersią, a takie zalecenia (wraz ze wszystkimi kampaniami promującymi karmienie piersią) dokładają im do pieca i powodują ogromne wyrzuty sumienia, że nie dają swoim dzieciom tego, co najlepsze. Rozumiem. Dlatego zawsze dodaję – jeżeli możesz, karm; jeżeli nie możesz – pomiń ten punkt. W przypadku problemów z karmieniem warto poszukać dobrego doradcy laktacyjnego. Karmienie piersią ma lepszy wpływ na rozwój mowy dziecka niż karmienie butelką. Maluch ssąc pierś porusza żuchwą i językiem w taki sposób, jak podczas mówienia. Poza tym podczas takiego karmienia dziecko uczy się prawidłowo oddychać – przez nos. Spowodowane jest to tym, że w czasie karmienia piersią języczek podniebienny zamyka przejście do dróg oddechowych. Dziecko karmione piersią nie musi przerywać ssania, żeby nabrać powietrza. Również mięśnie ust, policzków i język dziecka nieustannie pracują w czasie karmienia piersią. Gdy mleko pobierane jest przez smoczek, język leży płasko. Ale mimo wszystko starajmy się podchodzić do tematu racjonalne. W końcu priorytet to nakarmienie dziecka. Gdy pierś nie wchodzi w grę, butelka jest jedynym, więc najlepszym rozwiązaniem. Poza tym teraz produkowane są naprawdę dobre smoczki, które coraz bardziej swoją budową przypominają pierś kobiecą. A ewentualnie szkody, jakie wyrządzi dla rozwoju mowy, można bez większego trudu, zniwelować pracując z dzieckiem.

DSC1353_1 by .

4. Nie demonizuj smoczka

W Polsce utarło się przekonanie, że smoczek to zło, a dzieci ssące smoczek na pewno będą miały krzywy zgryz i wady wymowy. Tymczasem smoczek to bardzo mądre narzędzie. Maluchy w pierwszym roku życia mają bardzo silny odruch ssania (który zaczyna zanikać dopiero w drugim półroczu). Naszym priorytetem powinno być zapewnienie dziecku poczucia bezpieczeństwa, a więc i zaspokojenie tego odruchu. Jeżeli dziecko ma silny odruch, a nie zostanie on zaspokojony, maluch będzie czuł się niekomfortowo, będzie niespokojny i nierzadko sam będzie starał się go zaspokoić – np. ssąc palec czy też nawet kilka palców (co jest zdecydowanie bardziej szkodliwe dla zgryzu i rozwoju mowy niż ssanie smoczka, który ma kształt dostosowany do anatomii małego dziecka. Warto pamiętać o tym, że smoczek powinien być dostosowany do wieku dziecka. Oczywiście, zatykanie smoczkiem buzi dziecka dwuletniego raczej na pewno będzie miało negatywny wpływ na rozwój jego mowy i zgryzu, ale pozwólmy maluszkom zaspokajać ich naturalne potrzeby.

5. Sam jedz sobie papki

Gryzienie, żucie, połykanie rozwija i wzmacnia te mieśnie, które biorą udział w artykulacji (procesie mówienia). Podawanie dziecku papek obniża sprawność narządów mowy. Dlatego zamiast podawania dziecku zblendowanych pokarmów, warto jest jest stosować metodę BLW (Baby Led Weaning) – samodzielne jedzenie niemowląt.

Wielu rodziców rozszerzanie diety malucha zaczyna nie od warzyw, a od kaszek. O tym, że jestem przeciwna podawaniu dzieciom słodkich kaszek, na pewno wiecie. Ale czy wiecie, że zalewane wrzątkiem kaszki są mniej wartościowe niż takie, które się gotuje? Ja też sama dowiedziałam się o tym niedawno. Która jednak mama ma czas, żeby stać i mieszać gotującą się kaszę? Ja nie miałam tego komfortu. Moje dzieci również nie pozwalały mi na takie luksusy. Jest jednak jedna kaszka, która nie dość, że jest zdrowa (nie zalewa się jej wrzątkiem, tylko gotuje), gotuje się chwilę (2-3 minuty), tworzona jest z polskich zbóż z ekologicznych upraw, to w dodatku nie jest typową papką (zawiera malutkie grudki, które nie przeszkadzają dzieciom, a jednak oswajają je z nową konsystencją). Tak, mowa o polskich kaszkach Helpa, o których już kiedyś Wam pisałam – kaszka Helpa.

Kaszki Helpa nie są niczym dosładzane, składają się wyłącznie ze zbóż. Niedawno zaczęły powstawać coraz ciekawsze połączenia zbóż. Mamy np. bio owsiano-jaglano-gryczaną, bio jaglano-gryczaną z amarantusem czy też bio mannę z dawnych zbóż – płaskurki, orkiszu i samopszy. Jeżeli chcemy, aby kaszka miała słodszy smak, możemy do nich dodać owoce, Różdżki Smaku albo Łyżki Smaku. Różdżki i Łyżki to również produkt Helpy. Są to liofilizowane owoce i warzywa (a więc owoce i warzywa zawierające takie same właściwości jak świeże owoce i warzywa – w procesie liofilizacji do owoców i warzyw niczego się nie dodaje, tylko usuwa z nich wodę) w postaci kolorowego proszku. Różdżki i Łyżki możecie dodawać nie tylko do kasz, ja czasem dodaję je do jogurtów naturalnych, ciast, naleśników, gofrów (możecie zobaczyć na zdjęciach) a w święta barwiłam nimi lukier do pierników. W opakowaniu Różdżek znajdziecie 10 różdżek. Każda różdżka wystarcza na dodanie smaku do jednej kaszki. Łyżki Smaku nie są podzielone na porcje. Znajdziecie je w ciekawych połaczeniach smakowych – dynia i brzoskwinia; jabłko, gruszka i pietruszka; truskawka, burak i jeżyna.

Moje dzieci na szczęście nie chciały jeść papek i od razu musiały mieć mieć grudki, ale wiele maluchów ma nadwrażliwość oralną (nie lubią pokramów o pewnej fakturze, dławią się, mają odruch wymiotny podczas jedzenia, mają problemy z ssaniem, żuciem, gryzieniem) i nie chcą jeść grudek. Kaszki Helpy mogą być dla nich idealnym, złotym środkiem. W takim przypadku warto też zwrócić się z pomocą do neurologopedy.

Niespodzianka

A teraz najfajniejsze – mam dla Was niepodziankę. Udało mi się załatwić kod zniżkowy 10% na produkty Helpa. Wystarczy, że podczas składania zamówienia wpiszecie kod: janoiwito Kod działa do końca lipca.

DSC_5285-770x514 by .

Jak wspierac rozwoj mowy dziecka003 by .

DSC_4753_2 by . DSC_4785_2 by . Jak wspierac rozwoj mowy dziecka006 by .

6. Niekapek to zło

Tak jak karmienie mlekiem modyfikowanym czy dawanie dziecku smoczka, można racjonalnie wytłumaczyć, tak podawanie dziecku napojów w niekapku nie ma żadnego sensu, a poza tym szkodzi. Podczas picia przez niekapek pracują te partie mięśni, które pracują podczas picia przez smoczek. A nam przecież zależy na tym, żeby nie wzmacniać tego odruchu i pozwolić mu zanikać. Poza tym niekapek ma bardzo niekorzystny wpływ na zgryz dziecka. Warto również wiedzieć, że już noworodki można uczyć picia z kubeczka (doskonałe są do tego celu małe kubeczki Medeli). Poza tym słomka też jest spoko rozwiązaniem (polecam Jak nauczyć dziecko pić przez słomkę?). Zatem podczas jedzenia przy stole podajemy maluchowi zwykły kubek, a poza domem – bidon ze słomką.

DSC1183 by .

7. Jeżeli chcesz karmić dziecko, to karm, ale rób to prawidłowo

Dzieci, które nie siedzą, nie powinny być karmione w leżaczkach. Tułów i głowa powinny leżeć na czymś twardym. Może to być rodzic, twardy fotelik samochodowy czy twarde krzesełko w pozycji półleżącej. Gdy dziecko leży w miękkim leżaczku, ma nieodpowiednie napięcie mięśni centralnych, a co za tym idzie – również języka. Pokarm podawany dziecku odchylonemu do tyłu raczej przez dziecko przelatuje niż jest odpowiednio przesuwany. Jeżeli dziecko jeszcze nie siada, ale utrzymuje się w pozycji czworaczej, na czas karmienia może siedzieć w krzesełku. Krzesełko powinno wspierać plecy na wysokości łopatek, mieć podparcie dla stóp, regulowaną wysokosc i głębokośc siedziska (o naszym krzesełku pisałam Wam tutaj – jak wybrać krzesełko do karmienia?). Jeżeli karmimy dziecko łyzeczką, warto pamiętać o tym, że dziecko powinno ściągać samo pokarm z łyżeczki. Nie wycieramy pokarmnu o podniebienie czy język dziecka.

jak bawic sie z niemowlakiem dziesieciomiesieczniakiem by .

Krzeselko-Nomi001-750x1124 by .

8. Mów do dziecka jak do dorosłego, ale małego

Mówmy do dziecka, jak do dorosłego, nie używajmy słów, które nie istnieją – wszystkie stópeczki (albo – o zgrozo – stópećki), mleczko (mlećko), kwiateczki (kwiatećki) czy inne zabaweczki (zabawećki) niech odejdą w niepamięć i znikną raz na zawsze z naszego słownika. Wyobrażacie sobie, że można używać takie słowa w rozmowach z dorosłym? Nie? To nie mówcie tak do dziecka. Takie mówienie kształtuje nieprawidłowe wzorce mowy, uczy języka, który nie istnieje. Możemy jednak do dziecka mówić jak do dorosłego, ale w sposób jak do dziecka. Według najnowszych badań modulowanie głosem (szczebiotanie) jest dobre. Nie muszę Wam pisać, jak to robić, mamy to we krwi. Każdy dorosły, mówiący do dzieci naturalnie zmienia melodię, tembr głosu. Takie mówienie nacechowane jest emocjonalnie. A to, co jest nacechowane emocjonalnie, łatwiej jest przez dzieci przyswajane. Poza tym, gdy melodiujemy język, nadajemy intonacje na frazy (rozkodowujemy dziecku język).

9. Czytaj dziecku to, co lubi

Książki pobudzają ciekawość świata, poszerzają horyzonty myślowe, wzbogacają słownictwo, a co za tym idzie – mają genialny wpływ na rozwój mowy. Często spotykam się z narzekaniami rodziców, że dzieci nie chcą, żeby im czytano. Nic na siłę. Jeżeli dziecko nie lubi, jak mu czytamy, nie czytajmy. Weźmy np. książkę obrazkową i opowiadajmy dziecku, co na niej widzimy (wiele dzieci woli, jak rodzic opowiada własnymi słowami, a nie czyta). Kierujmy się też tym, co dziecko lubi. Jeżeli maluch lubi auta, sięgnijmy po książkę o samochodach.

Na podstawie doświadczeń i obserwacji maluchów sama postanowiłam stworzyć serię książek dla dzieci, od której maluchy nie będą uciekać. Bacznie obserwowałam moje dzieci, notowałam sobie to, które książki lubią, wyłapywałam łączące je cechy. Tak powstała seria Jano i Wito. Zależało mi na tym,  aby w moich książkach pojawiły się w nich wszystkie te elementy, które maluchy uwielbiają: wyrażenia dźwiękonaśladowcze, proste rysunki na białym tle (gdy za dużo działo się na ilustracji, dzieci nie chciały ich czytać), element dotykowy i interaktywny (zachęcenie dziecka do mówienia, do poszukiwania pewnego elementu).  W książce pojawia się również wiele powtórzeń, co bardzo fajnie stymuluje mowę malucha i zachęca do powtarzania. No i na każdej stronie pojawiają się dwa zwroty, które dzieci wprost uwielbiają: NIE jako odpowiedź na pierwsze pytanie zadane na każdej stronie oraz NIE MA – to wprawdzie nie pojawia się bezpośrednio w książce, ale jest odpowiedzią na ostatnie pytanie zadawane na każdej stronie i pewnie większość rodziców podczas czytania z dzieckiem tak właśnie powie. Zarówno „Jano i Wito w trawie”, jak i „Jano i Wito w domu” (a już wkrótce „Jano i Wito w lesie”) miały być ksiażkami wspierającymi rozwój mowy i dostaję mnóstwo wiadomości od czytalników mówiących o tym, że takie właśnie są, a ich dzieci dzięki nim zaczęły więcej mówić lub mówić w ogóle. Książki możecie zamówić tutaj – Jano i Wito z autografem

DSC_8766_2 by .

Jak wspierac rozwoj mowy dziecka001 by .

pol_pl_Jano-i-Wito-W-trawie-214_2 by . pol_pl_Jano-i-Wito-W-trawie-214_3 by . jano_i_wito_w_domu_INT_b by . jano_i_wito_w_domu_INT2 by .

10. Nie poprawiaj, nie strofuj, podążaj za dzieckiem, bądź blisko, wspieraj

Nasz mózg uczy się wtedy, kiedy ma ku temu warunki. Nie potrafimy przyswajać informacji w stresie. Wielu rodziców o tym zapomina. Niektórzy chcą nauczyć dziecko mowy poprzez powtarzanie. Gdy maluch nie chce po nich powtarzać, irytują się, denerwują na dziecko. A czy dziecko jest tresowaną małpką? No nie. To dlaczego niektórzy chcą je tak traktować? Nauka mowy nie opiera się na powtarzaniu. Nauka mowy opiera się na wzajemnym dialogu, poczuciu bezpieczeństwa. Nie wiem jak Wy, ale ja nie czułabym się bezpiecznie w towarzystwie kogoś, kto próbuje mnie tresować.

Inną sprawą jest strofowanie czy poprawianie dziecka. Jeżeli coś Wam nie wychodzi, a ktoś inny Wam to wypomina, to to motywuje Was do dalszego działania czy wręcz przeciwnie? Zakłądam, że raczej demotywuje. Dzieci działają na tej samej zasadzie. Dlatego bardzo Was proszę – nie poprawiajcie dzieci. Jeżeli maluch na kota mówi ko, nie mówcie to nie jest ko, tylko kot, powiedz kot, tylko raczej tak kochanie, masz rację, to jest kot – kot robi miau (prawda, że brzmi lepiej?).

Jeżeli nie będziemy stresować malucha, kazać mu powtarzać, poprawiać go, a staniemy się kompanem do rozmów, szybko zobaczymy, jak to procentuje. A jeżeli jeszcze będziemy z dzieckiem blisko, będziemy opowiadać mu, co robimy, co widzimy, zalewać go mową, śpiewać mu, tańczyć z nim, pozwalać mu doświadczać świata wszystkimi zmysłami (nie tylko słuch ma wpływ na rozwój mowy – wszystkie zmysły biorą w nim udział), to możemy być pewni, że wkrótce nasza mała gaduła się rozgada.

DSC_8110 by .

O autorze

Cześć, jestem Wiola i jestem matką wariatką. Matką dwóch małych wariatów, autorką książki dla dzieci (od której dzieci nie uciekają), neurologopedą. Codziennie nadzoruję domowym cyrkiem, animuję rodzinną rzeczywistość, a w międzyczasie bloguję i próbuję się wyspać. Na blogu pokazuję, co warto kupić, gdzie warto wybrać się z dzieckiem (i bez dziecka). Czasem też trochę się wymądrzam. Rozgośćcie się. Kawy, herbaty, wina?

2 komentarze

  • Ewa
    12 lipca 2018 at 14:56

    Gaja- jakbym czytała o sobie i moim Mikołaju… A wszystko co z powyższym artykule, każda z tych rad spełniliśmy.

    Odpowiedz
  • Gaja
    10 lipca 2018 at 08:34

    A co, jeśli te sposoby to za mało? Zanim zostałam Mama, chciałam się do tego najlepiej przygotować. Jestem pedagogiem specjalnym, pracuje z dziećmi. Starałam się i ciagle się staram ale Synek /2,7 l/ mówi bardzo mało. Chodzimy od kilku miesięcy do logopedy. Raz jest lepiej, a czasem zastój. Wypracował sobie doskonale gesty. Czasem mam wrażenie, ze nie jest zainteresowany zeby cos powiedzieć. Lubi słuchać dźwięków od logopedy ale rzadko cos powie. Słuchamy ich w tle i bawimy się. Jak tylko wyjmę karty od logopedy jest wrzask. Wyrażenia dźwiękonaśladowcze są najfajniejsze. To jest właśnie etap, na którym znajduje się mój Syn. Rzeczowniki pojawiają się w małej ilości, czasownika nie ma żadnego. Rozumie doskonale i zachowuje się dziecko w tym wieku. Bacznie obserwowałam rozwój Synka. Ok. 7 mies zaczal już mniej gaworzyć i „mówić”. Później pojawiało sie jakieś słowo i znikało na wiele miesięcy. Mam jeszcze 14 miesięczna córeczkę. Papla jak najęta. Buzia Jej się nie zamyka. Synek od września pójdzie do przedszkola, martwię się …. Synek jest bardzo ruchliwy, żywy ale potrafi skupić się na czymś co Go interesuje. Książki, auta, puzzle. Zastanawiam się ciagle co się podziało, co mogę zrobić jeszcze. A co zrobiłam zle.

    Odpowiedz

Napisz odpowiedź